RPP nie ruszy stóp, ale złoty i tak straci

Marek Knitter
opublikowano: 2002-02-26 00:00

Rada Polityki Pieniężnej sygnalizuje, że z kolejną redukcją stóp poczeka na efekty poprzednich. Rząd jednak twierdzi, że nadal należy ciąć, i to jak najwięcej.

Tym razem nie ma co liczyć na redukcję stóp procentowych. Tak przynajmniej wynika z deklaracji członków Rady Polityki Pieniężnej i Leszka Balcerowicza, prezesa NBP. Politycy jednak nie ustępują. Premier Leszek Miller znów próbuje wywrzeć presję na radę grożąc, że SLD poprze propozycję zmiany ustawy o banku centralnym.

RPP podkreśla, że podejmując decyzję o redukcji stóp kieruje się przede wszystkim wskaźnikiem inflacji. W GUS inflacja w styczniu spadła do 3,5 proc. Dane o produkcji przemysłowej nie napawają optymizmem, a bezrobocie wzrosło już do 18 proc. W ubiegłym tygodniu okazało się jednak, że te dane RPP brała pod uwagę obniżając stopy w styczniu.

— Leszek Balcerowicz dał do zrozumienia, że tym razem nie widzi miejsca na obniżkę — mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, dyrektor zespołu analiz rynkowych Banku Handlowego.

GUS w marcu każdego roku zmienia koszyk, według którego oblicza inflację. Podając jej wartość za luty GUS może jednocześnie skorygować wskaźnik za styczeń. Może się wówczas okazać, że inflacja w styczniu nie spadła, tylko wzrosła. To argument dla rady, by poczekać z redukcją stóp procentowych.

— W marcu RPP będzie miała znacznie więcej danych dotyczących inflacji bazowej, cen paliw, cen żywności. Na podstawie tych wskaźników będzie mogła przewidzieć tendencje na cały rok. Wtedy mogą być już widoczne efekty wcześniejszych redukcji stóp — mówi Marek Zuber, ekonomista BPH PBK.

RPP ma w tej chwili nie lada dylemat. Prezes NBP Leszek Balcerowicz zdaje sobie sprawę, że politycy znów będą zarzucać władzom monetarnym, że te ostatnie nie wspierają rządowego programu pobudzenia wzrostu PKB. Wydaje się jednak, że Leszek Balcerowicz może spać spokojnie. Za niezależnością banku centralnego w Polsce opowiada się Unia Europejska. W tej sytuacji próba wywarcia presji na radę przypomina zwykłą grę słowną, której efektem są tylko wahania kursu złotego.

— Jeżeli rada nie obniży stóp procentowych i dojdzie do eskalacji konfliktu z rządem, będzie to negatywnie odebrane przez rynek. Nastąpi osłabienie złotego, a wraz z zamykaniem pozycji przez inwestorów na rynku wtórnym spadną ceny obligacji — zauważa Marek Zuber.

Rząd w strategii jasno określił swoje priorytety. Obniżka stóp o 400 pkt bazowych (z czego 150 pkt zostało już zrealizowane) w 2002 r. i jeszcze 100 pkt w 2003 r. Drugim elementem jest deprecjacja złotego.

Rynek walutowy przestał reagować na wypowiedzi premiera Leszka Millera, ale nie na opinie wicepremiera i ministra finansów Marka Belki. Jego ostatnia wypowiedź doprowadziła do nagłego osłabienia rodzimej waluty. Złoty po tym ciosie nie zdołał odzyskać już mocnej pozycji. Ewentualny konflikt na linii rząd — RPP wywoła podobny efekt, jednak byłby odczuwalny o wiele dłużej. Zanim jednak rządowi uda się przeforsować zmianę ustawy o NBP, rada i tak obniży stopy w marcu, najpóźniej w maju. Tak przynajmniej wynika z prognoz ekonomistów.