Stopa referencyjna została utrzymana na poziomie 6,75 proc., stopa lombardowa wynosi 7,25 proc., stopa depozytowa 6,25 proc., stopa redyskonta weksli 6,80 proc., a stopa dyskontowa weksli 6,85 proc.
PAP przypomina, że ostatnia podwyżka stóp procentowych, o 0,25 pkt proc., nastąpiła we wrześniu i była jedenastą z rzędu w cyklu zaostrzania polityki pieniężnej, który rozpoczął się w październiku zeszłego roku.
Ekonomista Pekao Kamil Łuczkowski mówił wcześniej w środę, że bank nie spodziewa się podwyżki stóp procentowych na środowym posiedzeniu RPP. Przyznał jednak, że istnieje ryzyko, że Rada zaniepokoi się wysoką inflacją we wrześniu na tyle, że zdecyduje się jednak na podwyżkę.
W tzw. szybkim szacunku, we wrześniu ceny wzrosły o 17,2 proc. w ujęciu rocznym. To 1,1 pkt. procentowego więcej niż w sierpniu.
“Pozostawienie stóp na niezmienionym poziomie świadczy o tym, że i RPP zaczyna dostrzegać spowolnienie w gospodarce lub niewielką skuteczność podwyżek stóp procentowych w walce z inflacją, zwłaszcza w otoczeniu ekspansywnej polityki fiskalnej. Czy zatem RPP pójdzie śladem Czech i poinformuje o końcu cyklu w Polsce? Być może poznamy odpowiedź już w tym tygodniu. Niewykluczone, że działania rządu w celu zamrożenia cen energii wywołają właśnie taki efekt” - komentuje Piotr Ludwiczak, zarządzającego funduszami VIG/C-Quadrat TFI.
“ RPP po raz pierwszy od roku zdecydowała się nie podnosić stóp procentowych. Czy do podwyżki by doszło, czy też nie, wydaje się, że droga do 20 proc. inflacji pozostaje otwarta” - komentuje Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce. - W czasie obecnego cyklu, stopy wzrosły z poziomu 0,5 proc. do 6,75 proc. A przeciętny kredytobiorca hipoteczny płaci dziś ratę o 104 proc. większą, niż rok temu - podkreśla.
Złoty nerwowo zareagował na decyzję RPP, która odbiega od konsensu prognoz ekonomistów, którzy spodziewali się podwyżki o 25 pkt baz.
W czwartek o godz. 15 odbędzie się konferencja prasowa prezesa NBP Adama Glapińskiego.

