RPP powinna dbać o naszą drogę do Unii

Paweł Zielewski
opublikowano: 2002-05-27 00:00

Zdaniem Rafała Antczaka z Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych, jakikolwiek zamach na niezależność Rady Polityki Pieniężnej może postawić pod znakiem zapytania osiągnięcie najważniejszego dla Polski celu - skutecznego zakotwiczenia naszej gospodarki w strefie euro.

- Joanna Wrześniewska (Polsat): Czy skład Rady Polityki Pieniężnej należy zwiększyć, czy raczej bardziej wypadałoby RPP odchudzić?

- Rafał Antczak (Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych): Można powiększyć to ciało nawet o 400 osób. Podstawowym pytaniem jest — czemu mają służyć te zmiany? Jeśli podporządkowaniu polityki pieniężnej rządowi, to oznaczałoby to, że Polska robi dokładnie odwrotnie niż kraje rozwinięte i rozwijające się. Po drugie oznaczałoby to, że Polska nie będzie wypełniała ustaleń nałożonych przez Unię Europejską i Europejski Bank Centralny. Po trzecie — byłoby to naprawdę fatalne dla gospodarki.

- Często jednak było tak, że decyzje RPP nie były najwłaściwsze i sama rada przyznawała po czasie, że była w błędzie...

- Należy sobie zdać sprawę, że w sytuacji Polski mamy do czynienia z polityką pieniężną próbującą rekompensować złą politykę fiskalną. To się ładnie nazywa koordynacją polityki pieniężnej i fiskalnej. Polityka pieniężna nie może być instrumentem, który wypełnia braki w polityce fiskalnej.

- Dlaczego?

- Bo w dłuższym okresie polityka pieniężna zawsze zostanie złamana przez politykę fiskalną albo przez polityków. Sytuacja gospodarcza będzie się pogarszać. Prognozowany przez ministra finansów wzrost gospodarczy jest relatywnie niewielki. Nie pozwoli na skuteczne i szybkie rozwiązanie większości polskich problemów.

- Czy nie było lepiej, gdy decyzje o kierunkach polityki pieniężnej podejmowała jednoosobowo Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezes NBP? Odpowiedzialność była czytelna...

- Była, ale pamiętajmy, że NBP był wówczas instytucją zamkniętą na wpływy z zewnątrz. Rada Polityki Pieniężnej była powołana, by tego uniknąć. RPP jest niezależna, bo składa się z ekspertów, bo została wybrana na dłuższy okres niż rząd i może skoncentrować się na celach polityki pieniężnej.

- Ale podstawowy cel — niska inflacja — jest osiągnięty. Dlaczego RPP nie może teraz skoncetrować się na obniżaniu stóp procentowych?

- Bezpośredni cel inflacyjny został osiągnięty. Ale celem końcowym jest wejście Polski do strefy euro, a to oznacza inflację na poziomie 2-3-proc. Inflacja to pierwszy krok do zakotwiczenia polskiej gospodarki w strefie euro. Dopiero za kilka lat będzie można ocenić, czy polska polityka pieniężna przyniosła oczekiwane skutki i pomogła osiągnąć ten cel.