W ocenie analityków, RPP raczej nie obniży stóp procentowych po rozpoczynającym się dziś posiedzeniu. Mimo wielu argumentów za, większe znaczenie wydają się mieć czynniki przemawiające przeciw redukcji stóp. Globalny trend zacieśniania polityki monetarnej ominie więc Polskę.
Rozpoczynające się dzisiaj posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej będzie bardzo burzliwe. Wskazują na to wypowiedzi członków rady, którzy po analizie ostatnich danych makroekonomicznych bardzo różnie je interpretują. Po ubiegłotygodniowych wypowiedziach Dariusza Rosatiego oraz Wiesławy Ziółkowskiej można oczekiwać rozłamu wśród „gołębi”, opowiadających się dotąd za luźniejszą polityką. W sytuacji, gdy od października 2001 r. głosowania kończą się zawsze wynikiem 5: 5, każda zmiana poglądów członka którejkolwiek frakcji może zaważyć na ostatecznych wynikach posiedzenia.
Także analitycy różnie oceniają wskaźniki gospodarcze. Ich zdaniem, żadna decyzja rady nie jest wykluczona, chociaż bardziej prawdopodobna jest decyzja o utrzymaniu stóp na obecnym poziomie.
Według ekonomistów, koronnym argumentem zwolenników dalszego luzowania polityki pieniężnej jest niska i stabilna inflacja. Istotny dla rady jest także fakt, że na niskim poziomie utrzymuje również inflacja bazowa. W perspektywie krótkoterminowej ta tendencja się nie zmieni, analitycy oczekują nawet w ciągu 2-3 miesięcy spadku wskaźnika cen dóbr i usług konsumpcyjnych (CPI) poniżej 3 proc. Wzrostu inflacji można spodziewać się dopiero w drugiej połowie roku, więc nie jest zagrożony cel inflacyjny rady, która szacuje CPI na koniec roku w przedziale 4-6 proc.
W tym miesiącu prezydent, podpisując ustawę budżetową, wytrącił także radzie jeden z argumentów, czyli niepewność ze strony polityki fiskalnej. Teraz rada zna budżet na 2002 r., zna także strategię rządu na kilka najbliższych lat.
— Mamy już budżet na ten rok, a jego wykonanie za pierwsze dwa miesiące daje podstawy do optymizmu. Na razie nie widać sygnałów, które mogłyby zwiastować konieczność nowelizacji ustawy — ocenia Katarzyna Zajdel-Kurowska, dyrektor zespołu analiz rynkowych Banku Handlowego.
Podzielone są natomiast opinie analityków dotyczące ostatnich informacji o sytuacji rodzimego przemysłu. Zdaniem jednych, widoczne są już pierwsze symptomy poprawy: minimalny, ale jednak, wzrost produkcji przemysłowej, mniejszy niż oczekiwano spadek w budownictwie oraz poprawa nastrojów konsumentów oraz przedsiębiorców. Pesymiści zaś sądzą, że polski przemysł nadal jest w kiepskiej kondycji i nie widać przesłanek mogących to zmienić.
— Dane o produkcji przemysłowej nie wskazują na poprawę sytuacji rodzimych przedsiębiorców, różne są także, w zależności od ośrodka badawczego, informacje o sentymencie na rynku. Dane miesięczne wskazują na spadek koniunktury, zaś minimalny wzrost rok do roku to efekt innego sposobu naliczania bazy. Może nie jest gorzej, ale na pewno nie widać poprawy — mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska.
Ekonomiści zwracają uwagę na możliwość cięć tylko niektórych stóp procentowych. Nie jest wykluczone, że RPP zdecyduje się na niewielką, np. 25-50-punktową redukcję stopy lombardowej, aby zmniejszyć różnicę w stosunku do stopy depozytowej. Mało natomiast prawdopodobna jest zmiana poziomu rezerwy obowiązkowej.
Według ekonomistów, utrzymanie stóp procentowych na obecnym poziomie rada wytłumaczy tym, że nie ujawniły się jeszcze efekty skumulowanych redukcji z drugiej połowy 2001 r. oraz ze stycznia 2002. Ten argument był podnoszony na kilku poprzednich posiedzeniach, obecnie nie powinno być inaczej.
Zagrożeniem, wynikającym z dotychczasowych obniżek stóp, jest spadek skłonności do oszczędzania. Dane o podaży pieniądza są niepokojące, a trzeba pamiętać, że od marca obowiązuje podatek od zysków z lokat bankowych. W tej sytuacji dalsze cięcia spowodują spadek realnych stóp procentowych w bankach komercyjnych poniżej poziomu opłacalności.
Ekonomiści są natomiast zgodni co do jednego: Rada Polityki Pieniężnej nie powinna wkroczyć na ścieżkę zacieśniania polityki monetarnej. Na pojawienie się takiej globalnej tendencji wskazują ostatnie wypowiedzi przedstawicieli banków centralnych USA i Eurolandu oraz podniesienie stóp procentowych w Szwecji. Jest to spowodowane wyraźnymi symptomami poprawy w USA oraz związanym z tym oczekiwaniem na odbicie w Europie Zachodniej.
— Polska sytuacja jest specyficzna. Mamy bardzo wysokie bezrobocie, to skutecznie hamuje żądania płacowe, więc także wzrost inflacji. W tej sytuacji RPP nie będzie musiała podnosić stóp procentowych, powinny one na dłuższy czas pozostać na obecnym poziomie — analizuje Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK.