Rubel przeceniony najmocniej od pół roku

Marek Wierciszewski
opublikowano: 2011-05-20 00:00

Rublowi, który w tym roku radził sobie najlepiej z walut rynków wschodzących, szkodzi korekta cen surowców.

Wyprzedaż rosyjskiej waluty to sygnał, że tegoroczna świetna passa walut krajów emerging markets dobiega końca. Słabną waluty innych krajów BRIC, tanieją złoty i forint

Rublowi, który w tym roku radził sobie najlepiej z walut rynków wschodzących, szkodzi korekta cen surowców.

W maju rosyjska waluta osłabła wobec dolara o 2,4 proc. To oznacza największą stratę od blisko pół roku. Mimo to rubel wciąż jest wart o blisko 10 proc. więcej niż na początku roku.

Ucieczka z Rosji

Ucieczka zagranicznego kapitału z Rosji to część szerszej tendencji. W ciągu ostatnich dwóch tygodni na wartości straciły waluty wszystkich krajów BRIC (grupa państw rozwijających się, do której zaliczane są Brazylia, Rosja, Indie i Chiny) oraz turecka lira. Nie lepiej na tym tle prezentuje się polski złoty, który zniżkował o 3,8 proc. Najbardziej wrażliwy w regionie okazał się jednak węgierski forint, którego od początku maja przeceniono o 5,6 proc.

— Rubel ma teraz słabe perspektywy. Nie pomogą mu surowce, które raczej nie będą drożeć — prognozował w zeszłym tygodniu Arko Sen, odpowiedzialny za strategię na rynku papierów dłużnych Europy wschodzącej w BofA Merill Lynch.

Właśnie surowce energetyczne i metale odpowiadają za 84 proc. rosyjskiego eksportu. Tymczasem indeks cen commodities, obliczany przez bank Goldman Sachs, spadł od początku maja o 11 proc. Ceny metali są o 9 proc. niżej, a za ropę naftową płaci się aż o 9 proc. mniej niż na początku miesiąca.

— Korekty wciąż nie można uznać za zakończoną — ocenia John Peta, zarządzający Acadian Asset Management.

Premia za ryzyko

Traderzy nadal zamykają długie pozycje na rynkach surowcowych, bo spodziewają się spowolnienia światowego wzrostu gospodarczego. Pogorszenie koniunktury zmniejszyłoby zapotrzebowanie na tę grupę aktywów. To dla rosyjskiego budżetu oznaczałoby kłopoty podobne do tych z 2009 r., kiedy gwałtownie załamały się notowania ropy. Budżet centralny zanotował wówczas jedyny deficyt w ciągu ostatniej dekady.

Dlatego nabywcy rosyjskich obligacji uwzględniają w cenach wyższe ryzyko. Koszt ubezpieczenia długu sięga już 134 pkt bazowych. Do jesiennego rekordu wynoszącego 177 pkt bazowych wciąż mu jednak daleko. Drożej za ubezpieczenie długu muszą płacić także nabywcy obligacji rządu polskiego (139 pkt bazowych).

Inwestorzy oczekują ponadto zwiększonej zmienności notowań rosyjskiej waluty. Sytuację komplikują też zbliżające się wybory. Nie wiadomo, kogo obóz rządowy wystawi w przyszłym roku jako kandydata na prezydenta Rosji.

— Nastroje powinny poprawić się w drugiej połowie roku, kiedy będziemy mieli deklarację, czy kandydować będzie Władimir Putin, czy Dmitrij Miedwiediew — mówi Arko Sen.

Problem inflacji

Problemem Rosji jest też wysoka inflacja. Bank centralny ma dylemat, czy walczyć ze wzrostem cen, raczej wspierać wzrost gospodarczy. Dynamika wzrostu cen sięga 9,6 proc., a realne stopy procentowe nadal są ujemne. Dlatego rynek przewiduje, że przed końcem roku Bank Rosji podniesie stopy procentowe o 63 punkty bazowe. Przed skutkami tego ruchu ostrzega jednak Andriej Kostin, prezes VTB Group, drugiego pod względem wielkości banku w kraju.

— Dalszy wzrost stóp procentowych zaszkodzi wzrostowi gospodarczemu — twierdzi Kostin.

Jego zdaniem spowoduje to zmniejszenie zainteresowania kredytami wśród rosyjskich przedsiębiorstw. Prognozy 4,5-procentowego wzrostu gospodarczego w tym roku staną się nieaktualne.

— W średnim terminie trudno znaleźć argumenty za silnym rublem — kwituje Markku Anttila trader Sampo Bank Plc.