Ponieważ już nawet dzieci nie wierzą, że nasz obecny rząd, poza przemożną chęcią wprowadzenia nas do UE, jest w stanie zrobić coś naprawdę dobrego dla polskiej gospodarki, ukuto nadzieję, że szanse są dwie: offset towarzyszący zakupowi samolotów F-16 i odbudowa (po wojnie, której końca nie widać) Iraku. Te tematy zresztą często się przenikają.
W decydującą fazę wchodzą nasze negocjacje ze stroną amerykańską, dotyczące zasad umów kompensacyjnych. I są na tym polu sukcesy. Po pierwsze, udało się ultraliberalnym Amerykanom wytłumaczyć, o co chodzi w tym offsecie, i co to za konstrukcja prawno- -ekonomiczna. A jak już zrozumieli, to — po drugie — trzeba im było uświadomić wyjątkowość naszej ustawy offsetowej, nakładającej na nich obowiązek realizacji offsetu w 100 proc. (niezależnie od okoliczności). Tak ich to przeraziło, że zaproponowali umorzenie znaczącej części należności (mówi się o 1-2 mld dolarów) za zakup i sfinansowanie 48 samolotów wielozadaniowych F-16 (całość, z kosztami kredytu, to 4,5--4,7 mld dolarów). Wtedy dowiedzieli się, że ogromnie cieszymy się z tego pomysłu, ale to inna kieszeń i zupełnie inna sprawa. I że umorzenie zobowiązań w sprawie offsetu nic nie zmienia.
Konstrukcja ustawy offsetowej, już przecież zasadniczo znowelizowanej, jest taka, że wypłoszy każdego. Więcej, przed podpisaniem umowy kompensacyjnej nie można dokonać kolejnej, znowu niezbędnej nowelizacji. Mimo więc tego, a może właśnie dlatego, że kolejne elementy tych puzzli nijak do siebie nie pasują, trzeba będzie powołać specjalny urząd (najpewniej w randze ministerstwa), a i tak skończy się na specjalnej sejmowej komisji śledczej albo wnioskami o postawienie przed Trybunałem Stanu. Tym bardziej że kiedyś mieliśmy poważne kłopoty z rublem transferowym (tak naprawdę nikt nie wiedział, co to jest), teraz zaczną się problemy z dolarem offsetowym (dolar razy przelicznik innowacyjny). W efekcie jeden dolar (tyle że offsetowy), w końcu waluta o określonej wartości rynkowej, może być warty równie dobrze 50 centów, jak i 5 dolarów. I czy w związku z tym może to się, w naszej rzeczywistości, skończyć dobrze?