Rusza proces za zniszczenie JTT

JK
opublikowano: 2007-03-15 00:00

Dziś odbędą się przesłuchania pierwszych świadków w procesie MCI kontra skarb państwa.

Dziś odbędą się przesłuchania pierwszych świadków w procesie MCI kontra skarb państwa.

We Wrocławiu zaczyna się proces sądowy o rekordowe odszkodowanie, jakiego domaga się firma od państwa. MCI Management, giełdowy fundusz venture capital, żąda aż 38 mln zł za straty poniesione na skutek upadku JTT Computer, ekslidera rynku IT, po błędnych decyzjach organów skarbowych. Wrocławski sąd na dziś wyznaczył pierwszą rozprawę. Kolejne trzy mają się odbywać w tygodniowych odstępach.

— Cieszymy się że sąd bardzo szybko wyznaczył terminy rozpraw. To dobry prognostyk. Jesteśmy dobrej myśli — mówi Andrzej Lis, dyrektor inwestycyjny MCI.

Do twardej batalii przygotowana jest Prokuratoria Generalna (PG), kancelaria prawnicza reprezentująca w sądach interesy skarbu państwa.

— Będziemy próbować przekonać sąd, żeby nie przesłuchiwał świadków zgłoszonych przez MCI. Nasze stanowisko jest jednoznaczne: MCI Management nie ma legitymacji do żądania odszkodowania za rzekome straty poniesione z powodu upadku JTT. Roszczenia tej firmy są bezzasadne, ponieważ jeśli już ktoś miałby wystąpić o odszkodowanie, to tylko podatnik poszkodowany przez fiskusa, czyli JTT Computer. MCI jest tylko byłym akcjonariuszem i nie może domagać się odszkodowania — tłumaczy Agnieszka Kurach, prawniczka Prokuratorii Generalnej.

W jej ocenie nie może być tak, że MCI jako były akcjonariusz dostanie rekompensatę.

— Teoretycznie można założyć, że mogą pojawić się łańcuszki byłych akcjonariuszy JTT. I co? Skarb państwa ma wielokrotnie wypłacać te same odszkodowania? — pyta Agnieszka Kurach.

MCI żąda wypłaty 38 mln zł za akcje, za które zapłacił 10,2 mln zł. 10 mln zł to odszkodowanie za straty rzeczywiste, zaś 28 mln zł to tzw. utracone korzyści. Gdy fiskus niszczył JTT, wartość walorów tak bardzo spadła, że fundusz je sprzedał za 45 tys. zł.