Przetarg dotyczy wykonania rurociągu wody chłodzącej. Jest to najważniejsza część z prac, których nie wykonał zbankrutowany wykonawca bloku w Stalowej Woli, czyli hiszpański Abener. Zszedł z budowy po zrealizowaniu 85 proc. działań, a w lutym 2016 r. zerwano z nim umowę. Od tego czasu na placu budowy nie działo się nic.

Chętnych do zlecenia jest sześciu — portal wnp.pl podał, że najtaniej prace wycenił IDS-Bud, którego oferta opiewa na 7,55 mln zł brutto, podczas gdy budżet inwestora to 14,76 mln zł brutto. Pozostali oferenci to: Sanimet (7,79 mln zł), Inżynieria Rzeszów (7,97 mln zł), Molewski (9,53 mln zł), Polaqua (10,01 mln zł) i Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjnych Inkop (13,45 mln zł). Stalowa Wola to dziś flagowy przykład nieudanej inwestycji energetycznej.
PGNiG i Tauron budują tam razem blok gazowo-parowy o mocy 449 MW. Opóźnienie inwestycji to ok. 3 lata, koszty rosną (dokończenie bloku będzie kosztowało ok. 400 mln zł), a perspektywy ekonomiczne wydają się mętne. Jest ryzyko, że bez wsparcia w postaci żółtych certyfikatów (wygasają w 2018 r.) blok nie będzie na siebie zarabiał. Ceny sprzedaży energii mogą być za niskie, a stalowowolski rynek zbytu na ciepło też wydaje się mały. Dlatego rynek spekulował nawet o rozebraniu bloku i przeniesieniu w inne miejsce. Ostatecznie stanęło na dokończeniu problematycznej inwestycji.