Ruszyła wojna z Polską resortową

  • Alina Treptow
opublikowano: 14-02-2012, 00:00

Czterdziestu właścicieli punktów aptecznych pozwało ministra zdrowia. Domagają się zmiany prawa i milionów złotych odszkodowania

Punkty apteczne rozpoczynają krucjatę przeciw urzędnikom. W zeszłym tygodniu 40 placówek złożyło w sądzie pozew zbiorowy przeciwko ministrowi zdrowia. Dzisiejszy tekst jest pierwszym z serii artykułów pokazujących, jak regulacje prawne utrudniają przedsiębiorcom działalność gospodarczą i jak poszkodowani próbują z tym walczyć. O co zabiegają punkty apteczne?

Będą domagać się ustalenia odpowiedzialności skarbu państwa, reprezentowanego przez ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, za szkody poniesione w wyniku zmiany prawa. Chodzi o rozporządzenie z 2009 r., które znacznie ograniczyło listę farmaceutyków dopuszczonych do sprzedaży w punktach aptecznych (rodzaj wiejskich aptek, które mogą sprzedawać niektóre leki i nie muszą zatrudniać magistra farmacji).

— Dochodziło do paradoksalnych sytuacji. Przez blisko rok nie mogliśmy sprzedawać m.in. niektórych leków dostępnych bez recepty, a sprzedawanych np. w drogeriach — przypomina Paweł Klimczak, prezes Izby Gospodarczej Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek oraz właściciel jednego z punktów, który złożył pozew.

Wystarczy, że polski urzędnik wpisze dany lek na tę listę, a my nie możemy go sprzedawać. Nie mamy do kogo się odwołać od decyzji — nawet najbardziej absurdalnej.

Po blisko roku Ministerstwo Zdrowia poszło po rozum do głowy. Poprawiło spis leków, co nie oznaczało końca kłopotów punktów aptecznych, bo nowe przepisy zmieniły też selekcję farmaceutyków dostępnych w punktach aptecznych z negatywnej na pozytywną. Przed zmianą przepisów na liście figurowały leki, którychpunkty nie mogły sprzedawać. Po zmianie musiały ograniczyć ofertę do farmaceutyków z listy.

— Gdy na rynku pojawia się nowy produkt, nie mogą go sprzedawać, mimo że analogiczne leki są dostępne w ofercie. Domagamy się zmiany tych przepisów — mówi Wojciech Kozłowski, radca prawny w kancelarii Salans, reprezentujący punkty apteczne w sporze ze skarbem państwa. Z największym problemem punkty apteczne nadal się zmagają.

Ich przyszłość jest w rękach urzędników, bo to, czy placówka może sprzedawać dany lek, zależy nie tylko od listy ministra zdrowia, ale też od Farmokopei Polskiej. Jest to urzędowy spis leków dopuszczonych w danym kraju do obrotu. W Polsce wydawana jest przez Urząd Rejestracji Leków, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Zawiera tzw. wykaz A, w którym znajdują się leki wykluczone ze sprzedaży w punktach aptecznych.

— Wystarczy, że polski urzędnik wpisze dany lek na tę listę, a my nie możemy go sprzedawać — z dnia na dzień, bez konsultacji. Nie mamy do kogo się odwołać od decyzji — nawet najbardziej absurdalnej — mówi Paweł Klimczak. Zdaniem rozmówcy z branży farmaceutycznej, pragnącego zachować anonimowość, punkty apteczne są dyskryminowane przy tworzeniu prawa.

Nikt nie bierze pod uwagę ich specyfiki. Jaki będzie kolejny krok? Po ustaleniu odpowiedzialności ministerstwa skarbu będą domagać się odszkodowań. O kwotach nie chcą jeszcze mówić, bo te każdy przedsiębiorca szacował indywidualnie. Dlatego też czekali ponad dwa lata z pozwem — liczyli straty.

— W ciągu feralnego roku miesięcznie traciłem kilkanaście tysięcy złotych przychodów. Straciłem też klientów, bo niektórzy w ogóle zrezygnowali z zakupów w punkcie — twierdzi Paweł Klimczak. Przyjmując, że tyle wynosiły średnie straty, cała grupa — tylko za rok funkcjonowania niekorzystnej listy — będzie się domagała co najmniej 6-7 mln zł.

Ta kwota może się zwiększyć, bo przedsiębiorcy liczą, że kolejne punkty przyłączą się do pozwu, a obecnie działa ich na rynku ponad 1300. Czy mają szansę odzyskać straty?

Marcin Dziurda, prezes Prokuratorii Generalnej, dbającej o interes skarbu państwa, zwraca uwagę, że większość pozwów nie spełnia wymogów formalnych.

— Zazwyczaj nie kwalifikują się do pozwów grupowych. Obecnie tylko jedna sprawa jest w toku, kolejna jest rozpatrywana, a trzy zostały odrzucone — wymienia Marcin Dziurda. Komentarza Bartosza Arłukowicza, ministra zdrowia, nie udało się nam wczoraj uzyskać. Nie da się ukryć, że to kolejny problem oddziedziczony po poprzedniczce Ewie Kopacz. Było już nowe prawo farmaceutyczne, lista leków refundowanych oraz nowe ubezpieczenia dla szpitali. Teraz nowy minister będzie musiał zjeść kolejną żabę, bo legislacja w jego resorcie wyraźnie kuleje.

OKIEM EKSPERTA

Rząd sam sobie rzepkę skrobie

KATARZYNA URBAŃSKA

dyrektor departamentu prawnego PKPP Lewiatan

Aby zminimalizować ryzyko wydawania błędnych, niejasnych i nieprecyzyjnych przepisów, ministerstwa powinny przeprowadzać konsultacje społeczne i sporządzać rzetelne oceny skutków swoich regulacji. Niestety, w Polsce bardzo rzadko tak się dzieje. Resorty zamykają się we własnym kręgu, a urzędnicy tworzą często złe, nieżyciowe i kosztowne dla firm przepisy. Im bardziej rząd lekceważy konsultacje społeczne i opinie ekspertów, tym częściej tworzy kiepskie regulacje. Od lat sytuacja się nie poprawia. Możliwe, że dopiero obecne protesty przeciwko umowie ACTA wymuszą na rządzie poważne traktowanie społeczeństwa.

STOP ABSURDALNEMU PRAWU

Polska przedsiębiorcza kontra Polska resortowa

Twoja firma lub branża, w której działasz, boryka się z błędnymi i absurdalnymi przepisami? Tracisz przez to możliwości inwestowania, rozwoju, zatrudniania nowych pracowników? Zgłoś taki przypadek „Pulsowi Biznesu”.

Będziemy walczyć z regulacjami utrudniającymi działalność gospodarczą. Zwrócimy się w Twoim imieniu do premiera, ministrów, parlamentarzystów, urzędników o naprawę najbardziej bzdurnych przepisów.

Interesują nas także przypadki występowania przedsiębiorców na drogę sądową przeciwko państwu, czy to indywidualnie czy w drodze pozwów grupowych. Apelujemy do kancelarii prawnych o przesyłanie nam informacji o prowadzeniu takich spraw.

Nagłośnimy je dla dobra Waszych klientów i wszystkich przedsiębiorców. Razem przeciwstawimy się psuciu prawa gospodarczego, szczególnie w zaciszu ministerialnych gabinetów. Najwyższy czas powiedzieć „nie” hołubionej przez kolejne rządy nieprzyjaznej przedsiębiorczości Polsce resortowej. [JK]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane