Czytasz dzięki

Ryanair chce dojść do 60 proc.

opublikowano: 04-06-2020, 22:00

Gdy rząd otworzy granice, sprzedaż wystrzeli. 1 lipca przewoźnik chce przywrócić 40 proc. lotów, a miesiąc później zwiększyć ofertę.

Włochy otworzyły granice 3 czerwca, Cypr zrobi to 9, Niemcy, Francja, Portugalia i Belgia 5, a Hiszpania i Malta — 1 lipca.

Mimo obostrzeń sanitarnych samoloty Ryanaira nadal będą spędzać na lotnisku 25
minut od wylądowania do startu — mówi Michał Kaczmarzyk, prezes Buzza, który
wykonuje operacje dla Ryanaira.
Zobacz więcej

BŁYSKAWICE:

Mimo obostrzeń sanitarnych samoloty Ryanaira nadal będą spędzać na lotnisku 25 minut od wylądowania do startu — mówi Michał Kaczmarzyk, prezes Buzza, który wykonuje operacje dla Ryanaira. Fot. Marek Wiśniewski

— Dziś główny problem w Polsce polega na tym, że nie wiadomo, kiedy zostaną otwarte granice. Formalnie loty międzynarodowe są zamknięte do 6, a granice do 13 czerwca. Wszyscy czekają na komunikat. Gdy się pojawi, wystrzeli sprzedaż linii lotniczych i biur podróży. Zamierzamy wznowić loty pod koniec czerwca, ale to dosłownie kilka rejsów, od 1 lipca przywrócimy 40 proc. dawnej oferty — mówi Michał Kaczmarzyk, prezes Buzz, wcześniej Ryanair Sun.

Podobnie chcą wystartować biura podróży.

— Ruszamy od początku lipca. Rząd niestety wciąż nie podał, kiedy otwiera granice. Nawet jeśli zrobi to od 15 czerwca, to dla nas jest już dziś za późno, żeby wypełnić samoloty — mówi Grzegorz Baszczyński, prezes Rainbowa.

— Mamy nadzieję, że polecimy od 1 lipca — wtóruje mu Marcin Dymnicki, dyrektor zarządzający TUI.

Ryanair po miesiącu od przywrócenia lotów chce zwiększyć ofertę.

— W sierpniu będzie to 60 proc. planowanego rozkładu. Dużo więcej już w tym roku nie ugramy, a latem 2021 wrócimy do rozkładu z 2019 r. — mówi Michał Kaczmarzyk.

Podobnie Ryanair będzie działał w całej Europie, choć są lotniska, na których w drugiej fali przywróconych zostanie około 70 proc. połączeń.

— Trudno będzie osiągnąć load factor (poziom wypełnienia miejsc) na standardowym poziomie, czyli powyżej 80 proc. Będzie się toczyła walka o pasażera, wszystkie linie już działają agresywnie — przyznaje Michał Kaczmarzyk.

Jest przekonany, że wraz z otwarciem granic zostanie zniesiony obowiązujący obecnie tylko w Polsce wymóg, zgodnie z którym w samolocie wypełnionych jest 50 proc. miejsc. Buzz, pod który podlegają również Czechy, Węgry i Bułgaria, zwolnił około 100 pilotów i pracowników załóg. Pozostali, choć wszyscy są zatrudnieni na umowy B2B, w czasie zawieszenia lotów otrzymują wynagrodzenie. Dotychczas kilku pracowników Buzz zachorowało na koronawirusa, przy czym żaden Polak — były to osoby, które pracowały wcześniej we Włoszech.

— Od początku epidemii mieliśmy też kilkunastu chorych pasażerów, o czym dostawaliśmyinformacje od służb lotniskowych, sanepidu i jego zagranicznych odpowiedników. Żaden z naszych pracowników nie został zakażony — mówi Michał Kaczmarzyk.

Ryanair prowadzi rozmowy z zarządcami lotnisk w Europie, załogami i leasingodawcami.

— Szukamy oszczędności wszędzie — z większym efektem, z mniejszym, czasem bez żadnego. Jesteśmy natomiast przeciwni pomocy publicznej udzielonej przez europejskie rządy narodowym przewoźnikom. O wiele lepszy skutek dałoby np. zwolnienie z opłat za start, lądowanie i pasażera oraz zrekompensowanie strat lotniskom — uważa szef Buzza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane