Ostatnie przelewy trafią na konta rybaków lada dzień, pierwsze wysłaliśmy w ostatni piątek - zapewniają w Departamencie Rybołówstwa.
To rekompensaty za przymusowy postój w portach, spowodowany okresem ochronnym na dorsza (1 maja - 15 września). Do środy armatorzy złożyli 231 wniosków na kwotę ponad 4,7 milionów złotych - informuje "Głos Szczeciński".
- Nie wszystkie były kompletne, trzeba było uzupełnić dokumenty. Rekompensaty otrzymało już 190 rybaków na kwotę 2,5 miliona złotych. Średnia wypłata, to około 2 tysięcy euro na jednostkę połowową - mówi Dorota Szulc z Departamentu Rybołówstwa. - Kolejne wnioski na ponad pół miliona złotych są w trakcie rozpatrywania.
Niestety, pieniądze nie uspokoiły nastrojów wśród rybaków. - Te pieniądze, to jałmużna. Mieliśmy dostać po 5 tysięcy na głowę, później zostało to zmniejszone o połowę. Pieniądze pokryją niewielką część naszych realnych wydatków, a głównie strat, jakie ponieśliśmy pozostając od 1 maja w portach - tłumaczy Grzegorz Hałubek, szef Związku Rybaków Polskich. - Za postój kutra w porcie trzeba słono zapłacić, kasa potrzebna jest też na remont łajby, o odprawach, płacach i ZUS dla członków załogi nie wspominając. Koszta postoju idą w tysiące złotych. W Unii Europejskiej podstawą do naliczenia rekompensat jest pełna kwota utraconych zysków. A u nas? Robią wszystko, by orżnąć rybaka.
Termin przyjmowania wniosków o rekompensaty nie jest zamknięty i rybacy mogą je nadal składać.