Rybacy przeciwko obniżeniu kwot połowowych

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 11-02-2005, 19:15

W środę w Warszawie po raz kolejny dojść ma do spotkania przedstawicieli ministerstwa rolnictwa, posłów irybaków - to efekt piątkowych rozmów w Juracie. Rybacy sprzeciwiają się obniżeniu limitów połowowych, złemu - ich zdaniem - podziałowi limitu na poszczególne jednostki i wydłużenia okresu ochronnego na dorsza z 2 do 4,5  miesiąca.

W środę w Warszawie po raz kolejny dojść ma do spotkania przedstawicieli ministerstwa rolnictwa, posłów irybaków - to efekt piątkowych rozmów w Juracie. Rybacy sprzeciwiają się obniżeniu limitów połowowych, złemu - ich zdaniem - podziałowi limitu na poszczególne jednostki i wydłużenia okresu ochronnego na dorsza z 2 do 4,5  miesiąca.

"W środę spotykamy się w ministerstwie rolnictwa w celu zmiany rozporządzenia i ustawy o rybołówstwie. Mamy określić priorytety, w których mają nastąpić zmiany" - powiedziała  posłanka Dorota Arciszewska-Mielewczyk (PiS).    Dodała, że niezbędne jest też wypracowanie rozwiązań skracających 4,5-miesięczny okres ochronny na dorsza. To ma zostać  uregulowane na szczeblu unijnym.

Około 200 rybaków z polskiego wybrzeża wzięło udział w piątkowym spotkaniu z wiceministrem rolnictwa JerzymPilarczykiem i posłami z Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Zebrani w Juracie rybacy przekonywali, że obecne przepisy wręcz uniemożliwią im egzystencję - nie będą w stanie utrzymać swoich rodzin, kutrów, zapłacić załogom.

 W ich opinii, złomowanie kutrów nie jest dla dużej części z nich dobrym rozwiązaniem. "Dostaniemy pieniądze, ale co z tego, będzie z nami jak z górnikami, którzy dostali odprawy, pokupowali samochody, resztę pieniędzy potracili i nie mają za co się utrzymać. Ponadto co my mamy tutaj na półwyspie robić, tu nie ma innej pracy, mamy do Gdańska do pracy jeździć?" - mówił rybak z Półwyspu Helskiego.

Minister Pilarczyk wyjaśnił, że choć ogólnie limity połowowe na dorsza zostały zmniejszone, to jednak jednostki,które utrzymują się wyłącznie z połowu tej ryby, mogą jej wyłowić więcej, w ubiegłym roku było to nieco ponad 27 ton, teraz jest to 39 ton. Ograniczenia dotyczą rybaków, którzy oprócz dorszy czy łososi łowią na przykład śledzie czy szproty.

"Niezadowoleni są na przykład ci, którzy są ukierunkowani na połowy śledzia i szprota, ale dodatkowodostawali kwotę dorsza. Nie zawsze tą kwotę wykorzystywali" - powiedział Pilarczyk.

Przypomniał, że z takim rozwiązaniem, dotyczącym podziału limitów, rybacy zgodzili się jeszcze w ubiegłym roku."Jeśli będzie powszechna zgodność, wszyscy się zgodzą, decyzję zmienimy" - zadeklarował minister.

"Traktujemy to (limity połowowe - PAP) jako zamach na polskie rybołówstwo, bo jeżeli się dzisiaj 200 kutrów odtrąca od dorsza czy łososia, to za rok na dowolnych zasadach można odtrącić następne 200 czy 400" - powiedział prezes Związku Rybaków Polskich Grzegorz Hałubek. Zaznaczył, że rybacy dysponują opiniami prawników, według których takie rozwiązania są niezgodne z prawem.

Rybacy nie zgadzają się też z opiniami, że w Bałtyku zmniejsza się liczba ryb. Ich zdaniem, również 4,5-miesięcznyokres ochronny na dorsza jest nie do zaakceptowania. 

"Rybołówstwu narzucono zbyt ciężkie warunki, to nie jest najlepsza sytuacja, kiedy się wyznacza cztero i pół miesięczny okres ochronny. Tu jest pretensja do urzędników Unii Europejskiej. To są zbyt ciężkie warunki. Unia nie chciała zaczekać na efekty ograniczeń i regulacji sprzed dwóch, trzech lat" - powiedział szef Zrzeszenia Rybaków Morskich Witold Nowak.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane