Rynek Catalyst jest dla wszystkich

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 2011-05-30 00:00

Emisja obligacji na rynku Catalyst to nie tylko sposób na zdobycie kapitału, ale także prestiżu i pierwszych doświadczeń na rynkach finansowych.

Rynek obligacji Catalyst to najnowsza propozycja Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie dla polskich firm i samorządów. To rynek, na którym mogą one oferować inwestorom nieskarbowe instrumenty dłużne. Catalyst, prowadzony na platformach transakcyjnych GPW i BondSpor (dawniej MTS CeTO), rozpoczął działalność 30 września 2009 r. Dziś są na nich notowane obligacje ponad 160 podmiotów.

— Rynek Catalyst jest doskonałym miejscem nie tylko dla dużych emitentów korporacyjnych czy też samorządów ubiegających się o znaczący kapitał w drodze emisji obligacji. Rynek ten oferuje także rozwiązania dla sektora mniejszych firm, dla których powstał chociażby alternatywny system obrotu w ramach Catalyst, dający możliwość przeprowadzenia mniejszych emisji prywatnych, skierowanych do maksymalnie 99 inwestorów — mówi Bartosz Zalewski, wiceprezes GoAdvisers.

Wady i zalety

Zastanawiając się nad wadami i zaletami emisji obligacji jako formy pozyskania kapitału najlepiej porównać ją do kredytu bankowego.

— Niewątpliwie zaletą emisji obligacji w porównaniu do innych instrumentów dłużnych jest inna wymagalność. Kredyt bankowy może być wypowiedziany przez bank w zasadzie z dnia na dzień, jak to miało miejsce wielokrotnie w okresie załamania gospodarczego — mówi Agnieszka Tucholska, konsultant w departamencie doradztwa gospodarczego Grant Thornton Frąckowiak.

Obligacje natomiast dają komfort stabilności warunków emisji.

— Ponadto zasadniczą słabością kredytu bankowego wobec obligacjami jest większa ingerencja banku w działalność spółki, choćby poprzez konieczność prowadzenia sprawozdawczości dla kredytodawcy — wyjaśnia Agnieszka Tucholska.

Przy wszystkich swoich zaletach, obligacje są jednak droższe od kredytu bankowego. Wadą jest również złożoność samego procesu wejścia na rynek Catalyst.

— Kredyt bankowy można dostać bez pomocy podmiotów zewnętrznych, natomiast emisja obligacji jest procesem na tyle zaawansowanym iż z reguły wymaga zaangażowania doradców spoza firmy, którzy wspierają spółkę w przygotowaniu odpowiednich dokumentów, a także prowadzą sam proces ofertowania obligacji — tłumaczy Agnieszka Tucholska.

Wadą jest również ciągle niska płynność rynku Catalyst i niskie obroty, które zniechęcają inwestorów do nabycia obligacji w obawie przed brakiem możliwości ich późniejszej sprzedaży na rynku wtórnym.

Koszty emisji

Z uwagi na rodzaj emisji i rynek, na który wprowadza się obligacje, czasochłonność i stopień złożoności procesu będą się zasadniczo różnić.

— Najszybsze jest przeprowadzenie oferty prywatnej i wprowadzenie jej do obrotu na Catalyst w alternatywnym systemie obrotu, a najbardziej skomplikowana będzie oferta wprowadzana na rynek regulowany — konieczność sporządzenia i zatwierdzenia przez KNF prospektu emisyjnego. Warto podkreślić, iż przy emisji na Catalyst nie występuje obowiązek uzyskania oceny ratingowej dla obligacji — mówi Piotr Jaśniak zastępca dyrektora wydziału bankowości inwestycyjnej ds. rynku pierwotnego z Domu Maklerskiego BDM.

Emitenci muszą się liczyć z kosztami związanymi z procedurą na rzecz Giełdy Papierów Wartościowych, BondSpot oraz Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Przykładowo GPW i BondSpot płaci się nie więcej niż 0,001 proc. wartości nominalnej emisji (do kwoty 100 mln zł), jednak nie mniej niż 3 tys. zł. (BondSpot 1,5 tys.) i nie więcej niż 30 tys. zł, a roczna opłata za uczestnictwo w rynku wynosi 2 tys. zł.

— Ostateczna wysokość ponoszonych opłat jest uzależniona od tego, czy dana emisja jest wyłącznie autoryzowana, czy podlega wprowadzeniu do obrotu — mówi Piotr Jaśniak.

Jeszcze o zaletach

Rynek Catalyst ma jeszcze kilka plusów, o których warto wiedzieć. Po pierwsze, obligacje są dość elastycznym instrumentem. Emitent może sam określić, jak będzie dokonywana spłata kapitału i odsetek, a dzięki temu zoptymalizować swój budżet.

— Obligacje mogą mieć także charakter zamienny — po zrealizowaniu celów emisyjnych i wzroście kursu akcji do wyznaczonego poziomu, emitent może zamienić woje zobowiązania wynikające z obligacji na akcje pod warunkiem, że taką możliwość zawarł w warunkach emisji — tłumaczy Bartosz Zalewski.

W odróżnieniu od emisji akcji, czy też udziałów nie istnieje obawa utraty kontroli nad spółką.

Ważny jest również efekt prestiżowy, czyli zwiększenie wiarygodności emitenta na rynku i efekt marketingowy, co może ułatwić zdobycie kapitału w przyszłości.

— Dla emitentów wprowadzenie na Catalyst to wzrost rozpoznawalności i wiarygodności spółki nie tylko w oczach inwestorów, ale również klientów i kontrahentów. Jeśli emitent nie jest notowany na GPW lub NewConnect, wówczas Catalyst jest dodatkowo pierwszym doświadczeniem w dziedzinie np. komunikacji z rynkiem kapitałowym — mówi Agnieszka Tucholska.

A takie doświadczenia warto zbierać, bo mogą zaprocentować w przyszłości. l

Możesz zainteresować się również: