Na piątkowym otwarciu złotego wyceniano nieco niżej wobec dolara, ale bez zmian wobec euro. Dolara wyceniano w piątek rano na 4,0970 zł, wobec 4,0850 zł na czwartkowym zamknięciu. Euro zaś było warte 3,6947 zł, wobec 3,6937 zł w czwartek wieczorem. Po bardzo spokojnym dniu na piątkowym zamknięciu wartość złotego nieznacznie spadła. Za dolara płacono 4,1220 zł. W stosunku do euro spadek był mniejszy, wyceniane było na 3,70 zł.
W piątek rano na rynku panował spokój. Dopiero po południu inwestorzy uaktywnili się, ale nie było znaczących przepływów. Dea- lerzy twierdzą, że kapitał zagraniczny domykał swoje pozycje przed weekendem. Pojawiły się także zlecenia z Londynu, jednak jak na tamtejsze warunki były one małe, więc również z tego źródła nie było dużego zawirowania kursem rodzimego pieniądza.
Spokój na rynku spowodowany jest oczekiwaniem na pierwsze decyzje nowego rządu. Fakt jego powstania i zaprzysiężenia został już dawno zdyskontowany, więc obecnie trwa oczekiwanie na początek reform finansów publicznych. Gracze oczekują także na ogłoszenie przez ministra finansów Marka Belkę szczegółów kolejnej nowelizacji tegorocznego budżetu. Dotychczas duży wpływ na nastroje na rynku walutowym miały posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Tym razem wszyscy są pewni, że redukcja nastąpi, nieznana jest jedynie jej wielkość. W tej sytuacji prawdziwym szokiem dla inwestorów będzie decyzja o utrzymaniu stóp na obecnym poziomie. Jednak takiego rozwiązania nikt nie bierze pod uwagę.