Święta wielkanocne nie rozleniwiły inwestorów. Przeciwnie — we wtorek rano ruszyli do energicznych zakupów. Optymizm wywołały silne wzrosty na giełdach azjatyckich i dobre otwarcie w Europie, poprzedzone udaną sesją za oceanem. Na początku notowań indeks blue chipów poszedł w górę ponad 4 proc.
— Wzrosty wynikają z przesłanek technicznych, a nie fundamentalnych. Sądzę, że na naszym rynku jest jeszcze około 10-procentowy potencjał do zwyżki — twierdzi Mirosław Saj, analityk DnB Nord.
Złe wieści. I co z tego?
Wszyscy zastanawiają się, czy to euforia, czy tylko odrabianie strat.
— Na naszej giełdzie mamy raczej do czynienia z odrabianiem strat z czwartku, gdy wygasały kontrakty terminowe, niż z euforią. O niej można by mówić, gdyby indeksy wzrosły o 5-6 proc. Ale widać coraz więcej sygnałów, że w najbliższym czasie wzrosty się utrzymają. Rynek zdecydowanie bardziej reaguje na dobre informacje, a szybko stara się zapominać o kiepskich doniesieniach —przewiduje Marcin Kiepas, analityk XTB.
Rynek bardzo dobrze przyjął informacje o amerykańskim banku Bear Sterns. Chodzi o podbicie stawki przez przejmujący JP Morgan, i to aż czterokrotnie. Dobrze przyjęto także ostatnie doniesienia o sprzedaży na rynku nieruchomości. Po raz pierwszy od siedmiu miesięcy wzrosła sprzedaż domów na rynku wtórnym (o 2,9 proc. m/m), podczas gdy rynek oczekiwał kolejnego spadku. Inwestorzy zupełnie nie przejęli się komunikatem o cenach sprzedawanych domów, które spadały najszybciej, odkąd zbiera się dane (od 1968 r.).
Pewne zamieszanie wprowadziły wczorajsze kiepskie dane z amerykańskiego rynku konsumentów. Wczoraj o godzinie 15.00 okazało się, że indeks zaufania konsumentów spadł w marcu do 64,5 pkt z 76,4 pkt po rewizji w lutym — podał Conference Board. To najniższa wartość wskaźnika od ponad 35 lat od czasów naftowego embarga i afery Watergate. Analitycy spodziewali się 73,3 pkt. Informacja o rekordowo niskim poziomie wskaźnika zaufania amerykańskich konsumentów doprowadziła do spadków na Wall Street, choć dramatu nie było. Europejskie indeksy też chwilowo zaczęły słabnąć. Później jednak pokazały siłę. WIG20 znów zaczął rosnąć o ponad 4 proc.
Giganci w górę
Największym powodzeniem cieszyły się duże spółki.
— Wcześniej banki i spółki surowcowe były liderami spadków. Teraz zaczęły odrabiać straty. Dlatego WIG20 zachowywał się lepiej od pozostałych indeksów — ocenia Mirosław Saj.
WIG20 zyskał we wtorek 4,1 proc. To jeden z najlepszych wyników w tym roku. Po udanej sesji pojawiła się nadzieja na trwalsze odbicie.
— Jest duża szansa na zyski w najbliższym miesiącu, a nawet dwóch. Teraz kupujący akcje znacznie mniej ryzykują niż w styczniu. Jakie będzie tempo wzrostów? Jeśli na Wall Street utrzyma się dobra koniunktura, to u nas można oczekiwać dynamicznego wybicia — mówi Marcin Kiepas.
Obiecujący kwiecień
Jeśli prognozy się sprawdzą, kwiecień może okazać się najlepszym dla inwestorów miesiącem w tym roku. Styczeń i luty, podobnie jak grudzień i listopad, były pod kreską. W marcu notowania balansują na progu opłacalności.
— Na koniec marca indeks WIG20 może przekroczyć 3000 pkt. W kolejnych tygodniach liczę na dalszą poprawę. Kwiecień może być pierwszym miesiącem od października, w którym indeksy wyjdą na wyraźny plus. Jest duża szansa, by w przyszłym miesiącu indeks blue chipów zaatakował 3300 pkt — mówi Wojciech Szymon Kowalski, analityk Biura Analiz i Koniunktur WS Kowalski.
Problemem obroty
Jednak problemem mogą być dość niskie obroty.
— Widać, że na rynku brakuje kapitału. Inwestorzy boją się jeszcze wejść na rynek. Jeśli zdarzy się sesja, na której obroty osiągną 2-3 mld zł, mogłoby to dać nadzieję na trwalsze wzrosty — uważa Mirosław Saj.
Optymistyczne sygnaly płyną także z rynku pierwotnego. Z naszych informacji wynika, że Trakcji Polskiej udało się uplasować ofertę, i to po maksymalnej cenie.
— Jesteśmy zadowoleni, że nasza oferta spotkała się z dużym zainteresowaniem, mimo nerwowej sytuacji, z jaką mamy do czynienia na giełdzie — mówi Maciej Radziwiłł, prezes Trakcji Polskiej.
Maciej Zbiejcik, [email protected]