Rynek domów rządzi się własnymi prawami

  • Marta Sieliwierstow
06-03-2012, 00:00

Choć wiele osób marzy o domu wolno stojącym, kupują szeregowce lub bliźniaki. Przede wszystkim ze względu na cenę

Mimo że spadki cen nieruchomości nie ominęły domów, wciąż są one za drogie dla przeciętnego kupującego. Popyt na domy jest dużo mniejszy niż na mieszkania.

Choć część budynków dostępnych w ofercie deweloperów może być dobrą alternatywą dla dużych mieszkań, zwłaszcza domy szeregowe i w zabudowie bliźniaczej, dotyczy to tylko porównania powierzchni i ceny.

Posiadanie domu, zwłaszcza w dzielnicach oddalonych od centrum lub w miejscowościach podwarszawskich, często się wiąże z dłuższymi dojazdami do pracy, szkoły i z dodatkowymi obowiązkami, takimi jak dbanie o posesję i zapewnienie opieki dla domu podczas dłuższej nieobecności właścicieli.

— Wielu kupujących dom zwraca dużą uwagę na działkę — jej wielkość i układ. Słoneczna działka jest ważna dla ludzi z dziećmi i zwierzętami domowymi. Jej powierzchnia powinna być przygotowana do zorganizowania ogródka, miejsca na grill lub piaskownicy — uważa Alicja Dolińska, dyrektor marketingu w firmie Dolcan.

Niedopasowanie

Ceny domów na stołecznym rynku są bardzo zróżnicowane. Na Białołęce i Bemowie wynoszą średnio 6,1 i 7,5 tys. zł/ mkw., ale już metr domu na Mokotowie kosztuje minimum 13,5 tys., a na Żoliborzu 14,5 tys. zł.

— Głównym kryterium zakupu od lat pozostaje cena, która — mimo korekty — dla przeciętnego Kowalskiego jest wciąż wysoka. Owszem, dom jest alternatywą dla dużego mieszkania, ale wielu nabywców nieruchomości interesuje się małymi mieszkaniami — przypomina Małgorzata Pajor z Ober-Haus. Na inny problem — niedopasowanie popytu i podaży — zwraca uwagę Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości z Home Broker.

— Przeciętny dom jednorodzinny w stolicy kosztuje średnio 1,8 mln zł i ma powierzchnię 262 mkw. Jest prawie o 100 mkw. większy i o 700 tys. zł droższy niż taki, który chcą kupić potencjalni nabywcy. W ubiegłym roku klienci w największych miastach najczęściej poszukiwali domów o powierzchni 140,7 mkw. i maksymalnie za 711 tys. zł. Największym budżetem, średnio około 1,1 mln zł, dysponowali warszawiacy — wyjaśnia Bartosz Turek.

Na przedmieściach

Od kilku lat rynek domów walczy ze stagnacją. Deweloperzy ostrożnie rozpoczynają budowę kolejnych osiedli. Najczęściej na inwestycje decydują się firmy, które już jakiś czas temu kupiły działki. Osiedla domów powstają w Wilanowie, na Bielanach czy w Wawrze przede wszystkim ze względu na dostępność gruntów w przystępnych cenach, a także na charakter zabudowy, sprzyjający tego typu inwestycjom.

Więcej nowych projektów można jednak znaleźć poza administracyjnymi granicami miasta. UBM zakończył budowę 12 domów na osiedlu Oaza Kampinos w miejscowości Małocice (gmina Czosnów), tuż przy granicy z Kampinoskim Parkiem Narodowym.

Deweloper planuję budowę kolejnych 25 domów w drugiej fazie, a docelowo na 32 ha działce stanie 208 budynków.

— Klienci na rynku domów — zwłaszcza tak specyficznym jak w Warszawie i okolicach — bardzo ostrożnie podejmują decyzje o zakupie. W praktyce przekłada się to na długie negocjacje między kupującym a sprzedającym — mówi Joanna Iwanowska z UBM Polska.

Na inwestycję na skraju miasta zdecydował się Dolcan. W Rembertowie powstało 15 domów w zabudowie szeregowej, każdy o powierzchni 169 mkw. Inwestorzy działający w tym segmencie budują od kilku do maksymalnie kilkunastu domów.

Mniej domów oczywiście łatwiej sprzedać. Ponadto dla dewelopera to mniejsze ryzyko zamrożenia dużej sumy pieniędzy, zwłaszcza gdy o kredyt wciąż nie jest łatwo.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Rynek domów rządzi się własnymi prawami