Perspektywa militarnego rozwiązania w Syrii oddala się coraz bardziej na rzecz wielotygodniowych, dyplomatycznych przepychanek. W rezultacie z rynku zdejmowane jest dodatkowe ryzyko, co daje szanse na dalsze odreagowanie rynków wschodzących. Sprzyjać temu może też scenariusz relatywnie gołębiego komunikatu ze strony Fedu, jaki możemy poznać w przyszłym tygodniu.
Po rozczarowaniu słabszymi danymi Departamentu Pracy, jakie poznaliśmy w miniony piątek, stało się jasne, że program QE3 będzie ograniczany drobnymi ruchami. Dodatkowo nie można wykluczyć, że część członków Rezerwy Federalnej zacznie bardziej zdecydowanie forsować pomysł rewizji w dół celu stopy bezrobocia, która obecnie kształtuje się na poziomie 6,50 proc. Chodzi o to, aby pokazać rynkom, że Fed poważnie podchodzi do założenia, które zakłada utrzymanie stóp procentowych na obecnym poziomie przez najbliższe 2 lata.
To wszystko może oznaczać, że na jesieni czekać nas będzie wyraźny wzrost notowań EUR/USD — celem na koniec roku mogą być okolice 1,37. To w pewnym sensie może tłumaczyć, dlaczego szef Europejskiego Banku Centralnego starał się być ostatnio tak „przesadnie pesymistyczny”. Mario Draghi ma świadomość, że zbyt mocne euro nie będzie tym, co pomoże gospodarce, zwłaszcza krajów Południa, które są wciąż mało konkurencyjne.
Taki scenariusz może oznaczać wyraźne umocnienie złotego w najbliższych tygodniach, co już zaczyna być widoczne w notowaniach. Publikowane dzisiaj dane o bilansie płatniczym (gdyby były słabe, czyli powróciłybyśmy do deficytu) mogą jednak stworzyć pole do nieznacznej korekty. Ważne poziomy na najbliższe dni to 4,24 zł dla euro i 3,1850 zł dla dolara (wsparcia) i 4,2650 zł i 3,2250 zł (opory).