Rynek ERP czeka na fundusze unijne

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2015-07-19 22:00

Firmy wróciły do kupowania systemów IT wspomagających ich biznes. Żniwa dla ich dostawców rozpoczną się jednak pod koniec roku.

Informatyka uchodzi za dziedzinę, która jako jedna z pierwszych pada ofiarą cięcia kosztów w czasie kryzysu. Ostatnie lata dobitnie potwierdziły prawdziwość tej tezy. Zaciskanie pasa w szczególności dotknęło segment oprogramowania wspierającego prowadzenie firmy (ERP). Ich dostawcy narzekali na niechęć klientów do inwestowania w IT i kurczące się przychody. To już jednak przeszłość. W tym roku producenci ERP czują ożywienie.

— Najwięcej projektów informatycznych realizują średnie i duże przedsiębiorstwa. Na przestrzeni ostatnich lat zamroziły inwestycje i uważnie analizowały rynek, starając się nie dopuścić do utraty klientów. Dzisiaj, gdy udało im się obronić pozycję na rynku, uruchamiają budżety na wdrożenia systemów IT — mówi Maryla Pawlik, dyrektor sprzedaży w chorzowskiej firmie IT BPSC. Według Zbigniewa Rymarczyka, wiceprezesa krakowskiego Comarchu, odpowiadającego za rynek ERP, od kilku miesięcy na rynku dzieje się bardzo dużo.

— Najbardziej aktywne są małe firmy. W tym roku sprzedaż w tym segmencie rosła nam nawet o 30 proc., co jest sporym zaskoczenie. Na rynek wróciły także duże

przedsiębiorstwa, które jednak wolniej i ostrożniej podejmują decyzje inwestycyjne. W boksach pozostały średnie firmy, które czekają na start nowej puli unijnych dotacji — przekonuje wiceprezes Comarch. Cieszy go, że ożywienie na rynku ERP wynika z poprawiającej się koniunktury gospodarczej i coraz lepszych nastrojów w firmach. W poprzednich latach popyt na rozwiązania IT utrzymywał się głównie dzięki dotacjom unijnym z budżetu na lata 2007-13. Dlatego branża z pewnym niepokojem rozpoczynała ten rok. Obawiała się, że bez dostępu do funduszy z UE, rynek zamarznie w oczekiwaniu na nowe dotacje.

— Fundusze unijne z budżetu na lata 2014-20 będą najwcześniejdostępne w czwartym kwartale tego roku. To oznacza, że ich wpływ na nasze wyniki będzie widoczny dopiero w przyszłym roku — mówi Barbara Skrzecz- Mozdyniewicz, szefowa warszawskiej spółki Macrologic. Połączenie naturalnego wzrostu sprzedaży z czynnikami stymulującymi, jakimi są dotacje z UE może spowodować gwałtowny skok przychodów dostawców systemów ERP. Dlatego zacierają ręce i liczą, że po kilku chudych latach w końcu mogą doczekać się żniw. W poprzednich latach rynek napędzały także zmiany w przepisach prawnych, szczególnie podatkowych, które zmuszały przedsiębiorców do kupowania nowych, aktualnych wersji programów księgowych. Ich

wpływ na biznes ERP jest coraz mniejszy. Choć od 1 lipca zmieniły się zasady dotyczące odliczania VAT od paliwa, to nikt nie oczekuje skokowego wzrostu przychodów z tego tytułu.

— Zmiany w prawie stały się w Polsce tak nagminnym zjawiskiem, że przychody z tego tytuły pojawiają się regularnie i nie powodują poprawy wyników — tłumaczy Barbara Skrzecz-Mozdyniewicz.

Przypomina, że na początku roku przedsiębiorcy musieli aktualizować systemy z powodu zmian w sposobie składanie deklaracji podatkowych. Natomiast w ubiegłym roku zmusiły ich do tego m.in. zmiany w podatku VAT. Ożywienie powoduje, że przedsiębiorcy nie ograniczają się tylko do standardowej triady ERP (system księgowy, kadrowy i magazynowy) i sięgają po nowe rozwiązania IT. Coraz większą popularnością cieszy się informatyczna chmura. Comarch chwali się, że przynosi ona mu już ponad 1 mln zł przychodów miesięcznie.

— Rośnie także zainteresowanie systemami wspierającymi zarządzenie pracownikami — mówi Maryla Pawlik. Wyjaśnia, że wynika to z trudnej sytuacji na rynku pracy. Mimo nadal wysokiego bezrobocia, firmy skarżą się na brak wykwalifikowanych specjalistów. Dlatego szczególnie duże przedsiębiorstwa coraz większą wagę przykładają do rozwoju zawodowego pracowników i wspomagają się przy tym IT. © Ⓟ