Rynek gwarancji ponownie zagrożony

Finansowanie: Pojawiają się sygnały, że ubezpieczyciele stracą na zabezpieczeniach dla budowlanki, więc firmom będzie o nie trudniej

W 2012 r. spektakularne bankructwa PBG czy DSS, a także problemy finansowe wielu innych podmiotów z branży budowlanej spowodowały, że ubezpieczyciele zaostrzyli politykę sprzedaży gwarancji. Dzisiaj wiele wskazuje na to, że możemy mieć „powtórkę z rozrywki”. Kondycja branży budowlanej jest słaba. Kilka dni temu PZU wstrzymało wydawanie nowych gwarancji dla Vistalu Gdynia, firmy budującej mosty, po tym, jak wnioski o upadłość złożyli wierzyciele spółek zależnych.

POWTÓRKA Z ROZRYWKI:
Zobacz więcej

POWTÓRKA Z ROZRYWKI:

— Wiele firm budowlanych musi realizować kontrakty, które wygrywały, kiedy ceny materiałów były niższe, a o podwykonawców było łatwiej. Ich problemy już mobilizują ubezpieczycieli do zmiany polityki w zakresie udzielania gwarancji ubezpieczeniowych. Podobnie było pięć lat temu — mówi Jakub Mucha, prezes firmy brokerskiej Infinity Brokerzy Ubezpieczeniowi. [FOT. ARC]

Pierwsze jaskółki

Zdaniem Jakuba Muchy, prezesa firmy brokerskiej Infinity Brokerzy Ubezpieczeniowi, która zajmuje się m.in. gwarancjami ubezpieczeniowymi, obecnie pojawiają się sygnały bardzo podobne do tych, z którymi mieliśmy do czynienia pięć lat temu.

— Ze względu na spowolnienie w branży budowlanej w 2016 r. związane m.in. ze spadkiem zamówień publicznych wiele firm wygrywało kontrakty po znacznie niższych cenach niż oferty konkurencji, co mogło skutkować mniejszą marżą — i wciąż może się odbić podczas realizowanych projektów. Dzisiaj trzeba je kończyć w nieco innej rzeczywistości, niż jeszcze rok temu — ceny materiałów budowlanychrosną, a o pracowników oraz podwykonawców coraz trudniej — mówi Jakub Mucha.

Potwierdzają to dane BIG Info Monitor, które pokazują że przeterminowane należności budowlanki wobec sektora finansowego oraz partnerów biznesowych wzrosły w ciągu pierwszej połowy tego roku o 259 mln zł, czyli o 6,8 proc. Po wynikach za pierwszy kwartał z gwarancji widać już też, że choć składka z tego tytułu znacznie spadła (o ponad 35 proc.), to wartość wypłaconych odszkodowań wzrosła (o 51 proc.).

— Niektórzy ubezpieczyciele zaczęli zmieniać politykę udzielania gwarancji ubezpieczeniowych — jedni otwarcie informują o nowych wytycznych, inni powołują się na zmianę procedur — twierdzi Jakub Mucha.

— Sytuacja w branży budowlanej ma wpływ na podejście do biznesu gwarancyjnego, większą selekcję transakcji, jeszcze głębszą analizę kontraktów, portfela, podwykonawców czy też samych beneficjentów, nie zapominając o sprawdzeniu, czy firma ma pracowników — przyznaje Andrzej Puta, dyrektor Biura Gwarancji Ubezpieczeniowych w Euler Hermes. Zdaniem Agaty Rembalskiej, starszego brokera specjalisty w Marsh Polska, jeszcze nie widać zmian na rynku ubezpieczeniowym — ani problemów z pozyskaniem kontraktów czy uzyskaniem do nich zabezpieczenia.

— Ale do nas też docierają sygnały, że sytuacja z lat 2012-13 może się powtórzyć. Stawki za gwarancje są na dość niskim poziomie, porównywalnym do tego sprzed pięciu lat, a szkód pojawiło się znacznie więcej. Może to jednak wynikać z faktu, że na rynku zawartych zostało więcej kontraktów niż w latach 2012 i 2013. Polska wydaje fundusze unijne i obecnie działają skumulowane projekty kolejowe i drogowe — twierdzi Agata Rembalska.

Podobnie, ale nie identycznie

Ubezpieczyciele przekonują, że nie będą gwałtownie odcinać dostępu do gwarancji przedsiębiorcom — tak, jak to miało miejsce kilka lat temu.

— Ostrożnie podchodzimy do udzielania gwarancji i nie ma mowy o gwałtowniej zmianie tego założenia. Nie obniżamy kryteriów oceny sytuacji finansowej, natomiast przy wyższym ryzyku negocjujemy dodatkowe, przynajmniej częściowe, zabezpieczenia — mówi Małgorzata Podlasińska, zastępca dyrektora biura ubezpieczeń finansowych w Ergo Hestii. Zgadza się z opinią, że na rynku widać ożywienie i duże zapotrzebowanie na gwarancje, a jednocześnie wyniki niektórych spółek pogarszają się, w efekcie czego rośnie liczba bankructw.

— Sytuacja na rynku jest jednak nieco inna niż w latach 2012-13, ale droższe materiały i podwykonawcy, konkurencja, ograniczenie dostępności gwarancji, a także wzrost ich cen mogą przyczynić się do jej pogorszenia w kolejnych latach — twierdzi Małgorzata Podlasińska. Zdaniem Agaty Rembalskiej dużym problemem dla firm budowlanych jest znalezienie wartościowych pracowników.

— Specjaliści z dużym doświadczeniem i wiedzą wyjechali z Polski, a ci, którzy zostali, mają wysokie oczekiwania finansowe. Dlatego często zatrudniani są pracownicy spoza naszego kraju — bo dostępni u nas eksperci nie są w stanie wykonać pozyskanych kontraktów w założonych terminach ze względu na ich dużą kumulację. Jest to problem, który w ciągu najbliższych lat może przełożyć się na rynek ubezpieczeniowy, gdyż brak wykonania kontraktu w terminie spowoduje uruchomienie gwarancji przez beneficjenta i złożenie roszczenia do gwaranta — uważa Agata Rembalska.

Jej zdaniem problemem jest także fakt, że coraz więcej wykonawców akceptuje długie okresy gwarancji proponowane przez inwestorów. Niestety, często są one niespójne z umowami reasekuracyjnymi zakładów ubezpieczeń. W tej sytuacji coraz więcej wykonawców boryka się z problemami pozyskania właściwego zabezpieczenia kontraktu. Ponadto ubezpieczyciele są niechętni do współpracy.

— Cały rynek niebawem się zmieni. Trzeba już teraz szukać możliwości dzielenia ryzyka na zasadach koasekuracji — niektórzy mają z tym problem, co naraża ich na duże straty w przypadku wypłaty z gwarancji — podkreśla Andrzej Puta.

Nauka nie poszła w las

Euler Hermes zapewnia, że nie odnotował jeszcze zwiększonej wartości wypłat z tytułu gwarancji.

— Naszym zdaniem trudno też mówić o powtórce sprzed pięciu lat. Myślę, że nie będzie takiego samego scenariusza, bo warunki zawierania umów z inwestorami — w tym m.in. wysokość zaliczek — się zmieniły. Ale efekt może być podobny — utrata płynności przez firmy budowlane — twierdzi Andrzej Puta. Od jakichkolwiek negatywnych scenariuszy odżegnuje się natomiast Łukasz Wawrzeńczyk, prezes Profika Broker, który uważa, że po wynikach za pierwszy kwartał trudno wyciągać wnioski dotyczące kondycji rynku gwarancji.

— Bieżący rok jest o tyle specyficzny, że popyt na gwarancje przesunął się o 2-3 miesiące. Zwykle wystawia się ich dużo na przełomie lat, a w tym roku wzmożone zainteresowanie klientów nastąpiło już w marcu. Powodem było późne uruchomienie funduszy na inwestycje infrastrukturalne współfinansowane z dotacji unijnych. Musimy czekać na dane za drugi kwartał, które pokażą znaczny wzrost wolumenów — tłumaczy Łukasz Wawrzeńczyk.

Dodaje, że branża budowlana działa w warunkach permanentnego deficytu płynności, więc nauczyła się sobie z nim skutecznie radzić. Ponadto w latach 2012-13 jej problemy z płynnością były spowodowane lukami prawnymi, które w dużej części zdołano wyeliminować. Teraz oficjalnie zgłoszony podwykonawca, nieotrzymujący zapłaty od generalnego wykonawcy, ze skutecznym roszczeniem może zwrócić się do inwestora. Wtedy nie było takiej możliwości.

— Ponadto ubezpieczyciele i banki wyciągnęły trafne wnioski z sytuacji sprzed pięciu lat i dostosowały metody oceny zdolności gwarancyjnej klientów do zaobserwowanych wtedy problemów. Baczniej przyglądają się klientom, beneficjentom gwarancji, a także są bardziej restrykcyjne, jeżeli chodzi o ich treść. Dlatego naszym zdaniem przez kolejne dwa lata nie należy spodziewać się zaostrzenia polityki ubezpieczycieli. Oczekujemy wręcz hossy na rynku gwarancji ubezpieczeniowych i ubezpieczeń ryzyk budowlano-montażowych w ciągu najbliższych 18 miesięcy. Dlatego intensywnie rozbudowujemy zespół zajmujący się obsługą branży budowlanej — mówi Łukasz Wawrzeńczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Rynek gwarancji ponownie zagrożony