Rynek herbaty kurczy się, Teekanne inwestuje

Miechalina Szczepańska
opublikowano: 2012-12-03 00:00

Niedługo wykorzystamy wszystkie moce. Myślimy o przeprowadzce do strefy — deklaruje niemiecki producent.

Po Wielkiej Brytanii i Irlandii Polska jest trzecim rynkiem herbaty w Europie, wartym 1,3 mld zł. Płyną z niego negatywne sygnały. Polacy coraz mniej wydają na herbatę.

— W ujęciu wartościowym krajowa sprzedaż kurczy się o 2-3 proc., wolumenowo rynek pozostaje bez zmian — mówi Maciej Rymski, szef sprzedaży na Polskę w Teekanne.

Jego zdaniem, rynek nie będzie rosnąć. Z danych spółki wynika, że segment czarnych herbat zmniejszył się w tym roku o 10 proc., herbat ziołowych i owocowych o 5-8 proc., a zielonycho 1-2 proc. Stagnacja dotknęła również herbaty liściaste.

— Gdy rynek się kurczy, tracą liderzy. Nam udaje się rosnąć. W tym roku [dla Teekanne rok obrotowy kończy się w marcu — red.] zainwestujemy w kampanię reklamową 4 mln zł. Powinniśmy go zamknąć przychodami rzędu 65-70 mln zł. Rok wcześniej wynosiły one 60 mln zł — wylicza Maciej Rymski.

Zdaniem szefa sprzedaży Teekanne, miejsca dla rynku starczy tylko dla kilku ogólnopolskich graczy.

— Mniejsi lokalni producenci mogą sobie nie poradzić, ale nie spodziewam się akwizycji realizowanych przez duże koncerny — mówi Maciej Rymski.

Niemieccy właściciele Teekanne również zdecydowali, że grupa nie będzie rozwijać się przez przejęcia. Ich krajowe spółkimają rosnąć organicznie i dopasować się do konsumentów, którzy piją więcej wody i kawy.

— Nasza austriacka spółka wprowadziła herbatę, którą zaparza się zimną wodą. To odpowiedź na rosnącą popularność wód smakowych. W Polsce zadebiutuje latem przyszłego roku — zapowiada Maciej Rymski. Miesięcznie Teekanne produkuje w Krakowie 90 mln torebek.

— Jesteśmy blisko osiągnięcia maksimum naszych mocy produkcyjnych. Dlatego rozpoczęliśmy rozmowy, żeby dołączyć do podkrakowskiej strefy ekonomicznej i przenieść się do większej fabryki — opowiada Maciej Rymski. Spółka nie chce ujawniać skali tej inwestycji. Dopuszcza budowę zakładu bądź jego wynajęcie. Obecnie połowa produkcji polskiego Teekanne trafia za granicę, głównie do Niemiec, Czech, na Słowację, do krajów bałkańskich i Włoch. Herbata, choć nieuprawiana na skalę przemysłową w Polsce, jest jedną z naszych specjalności eksportowych. Od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej jej eksport urósł o 436 proc., do 102 mln EUR (w 2011 r.)

Lista potentatów

Przedstawiciele Teekanne szacują, że na krajowym herbacianym rynku spółka zajmuje siódmą pozycję, mając w nim 2-procentowy udział. Lepsze wyniki osiąga w segmencie herbat ekspresowych, w którym się specjalizuje. Sprzedając je wyłącznie w kanale nowoczesnym (supermarkety, hipermarkety), kontroluje 5 proc. udziałów, co daje jej szóste miejsce w branży. Niekwestionowanym numerem jeden rynku herbat nie tylko w Polsce, ale też na świecie jest koncern Unilever (marki Lipton i Saga). Drugie miejsce zajmuje Tata z markami Tetley i Vitax. Namieszać w herbacianej czołówce zamierzał Kamis (marka Irving). Dwa lata temu Robert Kamiński, właściciel spółki, deklarował, że w 2012 r. chce zająć pozycję wicelidera. Biznesmen sprzedał przyprawową część Kamisu, a herbacianą część rozwija Amber Spark. Jak widać, celu — przynajmniej na razie — nie udało mu się osiągnąć. Gruszek w popiele nie zasypia należący do Jerzego Staraka Herbapol Lublin. W ubiegłym roku spółka przejęła Bio-Ative, a w 2012 r. kupiła Zakłady Zielarskie Herbapol z Pruszkowa. Obecnie jest numerem jeden na rynku herbat ziołowych i numerem dwa w herbatach owocowych.