Rynek IPO wysyła sygnał ostrzegawczy

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2015-10-20 13:00

W USA wartość pierwszych ofert publicznych spada drugi rok z rzędu. W Polsce jest trochę lepiej, co nie znaczy dobrze.

Hossa na giełdzie za oceanem weszła już w wiek szkolny (trwa od 6,5 roku), ale trudności z uplasowaniem emisji akcji przez niektóre spółki pokazują, że inwestorzy stali się bardzo wybredni. Wartość pierwszych ofert publicznych (IPO) może spaść drugi rok z rzędu, wynika z danych agencji Bloomberg. Po rekordowym 2013 r. rok później spółki i ich właściciele zgarnęli 59,7 mld USD (spadek o 18 proc.), a od początku 2015 r. już tylko 33,9 mld USD.

First Data, pośrednik w płatnościach elektronicznych, sprzedał w ostatnich dniach akcje po 16 USD za sztukę, a więc poniżej widełek 18-20 USD. Na zamknięciu premierowej sesji kurs spadł o 1,6 proc. Oferta, warta 2,6 mld USD, była dopiero trzecią w tym roku, która przekroczyła barierę 1 mld USD. W 2014 r. takich IPO było trzynaście. O ile First Data musiała tylko ograniczyć apetyt, o tyle firma Albertson, właściciel sieci marketów, musiał przesunąć sprzedaż akcji po rozczarowujących prognozach, przedstawionych przez największego konkurenta — Wal-Mart Stores. Na GPW ten rok będzie nieco lepszy niż poprzedni, bo wartość pierwszych ofert publicznych spółek, które weszły na główny rynek, sięga 1,5 mld zł. Trwa IPO Wittchena, warte kilkadziesiąt milionów złotych, wczoraj zakończyła się natomiast oferta Lokum Dewelopera (100 mln zł), a na jesień zapowiadano jeszcze dużą ofertę X-Trade Brokers. W 2014 r. 17 spółek, które sfinalizowały ofertę publiczną, pozyskało łącznie 1,3 mld zł. W 2013 r. było to 5,1 mld zł, ale jeśli odliczyć prywatyzację Energii i PKP Cargo, wynik byłby taki sam jak rok później. W rekordowym 2008 r. wartość IPO sięgnęła 9,3 mld zł.

1,5 mld zł Taką wartość miały sfinalizowane od początku 2015 r. pierwsze oferty publiczne na GPW.