Rynek jest gotowy na dania gotowe

O świetnych perspektywach convenience food słychać w branży od dwóch dekad. Wreszcie drgnęło — półka się poszerza, kolejni gracze wchodzą i inwestują

Najpierw były dania w słoikach, potem dołączyły do nich chłodzone pierogi, naleśniki i inne mączne potrawy. Teraz na sklepowej półce nie dziwią już specjały kuchni meksykańskiej czy azjatyckiej albo po prostu schabowy z ziemniakami i surówką.

POCZĄTEK:
Zobacz więcej

POCZĄTEK:

W kategorii dań gotowych dopiero raczkujemy — mówi Jacek Lewicki, prezes Drosedu. Jego zdaniem, jest jeszcze przestrzeń do wzrostu w innych mięsnych kategoriach, więc spółka na razie nie będzie koncentrować się na tej. Tomasz Pikuła

— W branży spożywczej pracuję od ponad 20 lat i od początku słyszę, jak mocno będzie rosła kategoria żywności convenience w Polsce. Wydaje się, że w końcu rzeczywiście nastąpił przełom — mówi Jacek Lewicki, prezes Drosedu, który od niedawna oferuje szerzej grillowane mięso drobiowe. Andrzej Krupiński, prezes U Jędrusia, jednego z prekursorów tego rynku, przełomu wprawdzie nie widzi, dostrzega jednak coraz większy wzrost. Zarządzana przez niego grupa musi rozbudować drugi zakład w Wieliczce, bo wykorzystuje moce produkcyjne w 90 proc.

— Dzięki wartej około 30 mln zł inwestycji będziemy w stanie produkować o 50 proc. więcej i zatrudnimy 150 osób. Decyzję podjęliśmy pod kątem rozwoju w kraju i zwiększenia eksportu. Dziś bardzo perspektywicznie wygląda sprzedaż zagraniczna, m.in. do Niemiec i Szwajcarii. W Polsce wciąż największą barierą jest niskie zaufanie konsumentów do takich dań — nie próbują ich, zakładając, że nie są smaczne. Gdy w końcu skosztują, przekonują się do produktu. Producenci mają więc pole do działania — przekonuje Andrzej Krupiński.

Furtka się otwiera

Jacek Lewicki podkreśla, że to kategoria, która do tej pory rozwijała się głównie w kanale HoReCa w formie półproduktów z drobiu — jako kebab, elementy kurczaka używane do sałatek czy dodatek do pizzy.

— Inaczej jest w sklepach. Dania gotowe to produkt utożsamiany do niedawna z fasolką po bretońsku i pulpetami w słoiku. Wyniki największych producentów świadczą o tym, że ostro walczą ceną, trudno więc, żeby wprowadzali ciekawe, innowacyjne produkty i podnosili jakość. To sprawia, że kategorii trudno się rozwijać i zyskiwać konsumentów — twierdzi Jacek Lewicki.

Piotr Grauer, ekspert KPMG, przyznaje, że poszerzenie oferty dań gotowych o inne rodzaje produktów, np. pełne dania obiadowe, wymusiło znaczące inwestycje — nie tylko w produkcję, ale też logistykę i promocję, co dla pojedynczego producenta było istotną barierą wejścia w ten segment rynku.

— Gotowe dania chłodzone mają ograniczoną przydatność do spożycia — muszą więc szybko rotować na półce, co oznacza wyższe koszty logistyczne. Wysoka marża na produkcie uzasadniłaby jego wprowadzenie, ale pojawia się bariera cenowa. Konsumenci w większości nie kupią dania gotowego droższego niż około 10 zł, bo w tej cenie mogą zjeść w fast foodzie. Jednocześnie przy małym wolumenie produkcji i sprzedaży producent nie osiąga efektów skali, więc nie jest w stanie zaproponować atrakcyjnej ceny. To błędne koło — tłumaczy Piotr Grauer.

Furtkę otworzyły dyskonty. — Zaczęły intensywnie wprowadzać kolejne dania gotowe pakowane w modyfikowanej atmosferze. Siła dyskontów jest na tyle duża, że są w stanie dokonać przełomu w tej kategorii — uważa szef Drosedu. Polska zaczyna więc wpisywać się w zachodnie trendy. — Dania gotowe mają znaczący udział w rynku w krajach o większej sile nabywczej — w Niemczech i Wielkiej Brytanii w formie mrożonej, a w formie świeżej we Francji. Korzystając z tych doświadczeń, chcemy szerzej zaistnieć w sklepach w tej kategorii — dodaje Jacek Lewicki.

Potrzebni kolejni

Zdaniem Piotra Grauera, pytanie — zasadnicze dla rozwoju krajowego rynku — brzmi: czy za Biedronką, która zaczęła poszerzać tę półkę, pójdą kolejne sieci handlowe.

— Widzimy zainteresowanie sieci handlowych daniami gotowymi, ale wzajemne oczekiwania na razie się rozmijały. Inwestujemy natomiast w kąciki do spożycia na gorąco tego typu dań przy naszych sklepach firmowych. Dużego poruszenia w tej kategorii nie widzimy, ale bacznie się jej przyglądamy — mówi Adam Zdanowski, współwłaściciel ZM Wierzejki.

Na razie trudno znaleźć dokładne dane o wielkości tego rynku w Polsce. W przypadku gotowych dań obiadowych (złożonych z co najmniej dwóch części, czyli mięsa i dodatku) eksperci mówią o skali nie większej niż 100 mln zł. W przypadku dań mącznych to kilkaset milionów złotych. Producenci nastawiają się jednak nie tylko na kraj.

— W Polsce produkowanych jest już bardzo dużo półproduktów drobiowych dla sieci fast food — w kraju i na eksport oraz dla przetwórców, którzy dodają je później do przygotowywanych gotowych posiłków, np. kawałki kurczaka do makaronu czy ryżu. W tym jesteśmy więc już mocni jako kraj. W produkcji całych gotowych posiłków dopiero zaczynamy się specjalizować. To segment, który wymaga dużego nakładu pracy, a równocześnie odbiorcy oczekują, że finalny produkt będzie tani.

Można to nadrabiać skalą i automatyzacją, co jednak oznacza ogromne inwestycje. Przemysł wciąż jest przed tymi decyzjami, ale rosnący rynek do nich zachęca — mówi Jacek Lewicki. Nad daniami obiadowymi kuchni azjatyckiej Konspol pracował dwa lata. Kazimierz Pazgan przyznaje, że inwestycje były ogromne, a technologię ściągnięto z Japonii.

— Na razie sprzedajemy pojedyncze produkty. Pełną parą ruszymy w połowie maja. Zainwestowaliśmy pod kątem sprzedaży w całej Europie. Zainteresowanie jest duże — mówi Kazimierz Pazgan. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Rynek jest gotowy na dania gotowe