Rynek już nie wierzy w obietnice Biotonu

ONO, Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2008-03-03 14:49

Obietnice wejścia Biotonu na globalne rynki stały się faktem. W piątek spółka poinformowała o finalizacji przejęć. Jednocześnie podała słabe wyniki kwartalne. Do wyobraźni inwestorów zdecydowanie bardziej przemówiły te drugie.

Kurs Biotonu traci w poniedziałek ponad 13 proc. i jest najsłabszym przedstawicielem WIG20.

Tymczasem władze spółki są zadowolone z ubiegłorocznych wyników. Przychody wzrosły do 271,8 mln zł z 215,5 mln zł w 2006 r. Zysk operacyjny skoczył o ponad 55 proc. Tylko zysk netto rzuca cień na wyniki — zmalał z 92,7 mln zł do 42,3 mln zł.

— Wynik finansowy jest obciążony strategią finansowania rozwoju, m.in. pożyczkami. Swoje zrobił też kurs walutowy. Teraz, gdy inwestycje pozwolą na wzrost przychodów i ponowny wzrost EBITDA, także wynik finansowy powinien się poprawić — dodaje Adam Wilczęga.

W piątek poinformował o sfinalizowaniu przejęcia dwóch włoskich spółek oraz utworzeniu joint venture z rodziną Shah, które daje dostęp do rynku w Rosji i Indiach, a co najważniejsze — do centrum badawczego w Finlandii, otwierającego drzwi na rynek insuliny w Europie Zachodniej. Obie transakcje się opóźniały i niektórzy analitycy zastanawiali się, czy nie skończy się na obietnicach.

— Niektóre projekty ekspansji zajęły nam więcej czasu, niż zapowiadaliśmy, ale nie można zapominać, że rozwijając się na globalnych rynkach, w szczególności w takich krajach, jak Chiny, Rosja czy Ukraina, napotyka się przeszkody typu administracyjnego czy politycznego. Poza przejęciem Indaru domknęliśmy już w zasadzie wszystkie projekty, które zapowiadaliśmy — mówi Adam Wilczęga, prezes grupy Bioton.

Prezes dodaje, że dzięki przejęciom i inwestycjom przeprowadzonym w 2007 r. spółka jest gotowa do ekspansji.

— Mamy unikatowe portfolio produktów z zakresu biotechnologii. Bioton już nie jest tylko producentem insuliny. Znacząco zwiększyliśmy moce produkcyjne. Zbudowaliśmy też szeroką sieć dystrybucji przez partnerów joint venture czy podpisanie umów z dystrybutorami z Europy Zachodniej — tłumaczy Adam Wilczęga.

To wszystko ma się przekuć na twarde liczby.

— Szacujemy, że w 2008 r. podwoimy przychody, a jednocześnie marża operacyjna wyniesie 30 proc. — mówi Adam Wilczęga.