Obecna korekta jest jak katharsis — ocenia prezes giełdy. Dzięki niej słabsze spółki się wykruszają jeszcze przed debiutem.
„Puls Biznesu”: Jak ocenia pan klimat na rynku pierwotnym?
Ludwik Sobolewski: Nie mamy do czynienia z sytuacja kryzysową. Ale nie ulega wątpliwości, że rynek kapitałowy jest dziś krytyczny wobec pierwszych ofert publicznych. Inwestorzy są coraz bardziej wymagający w stosunku do emitentów i przebierają w ofertach.
To dobrze czy źle?
Moim zdaniem, to korzystne zjawisko. Nam, czyli Giełdzie Papierów Wartościowych, zależy na tym, żeby standard IPO był wysoki. Chodzi o to, żeby firmy, które nie nadają się jeszcze do upublicznienia, nie decydowały się na taki krok.
Mimo to niektóre firmy przesuwają oferty. Nie kryją, że czekają na lepszą koniunkturę na giełdzie.
Negatywnie oceniam takie postępowanie. Przypomina to zabawę zapałkami na stacji benzynowej — tyle że stawką jest tu zaufanie inwestorów. Co mają myśleć o spółce, która wraca na rynek np. po kilku tygodniach od zatwierdzenia prospektu, licząc, że tym razem rynek wyżej wyceni jej akcje? Jeśli firma jest dobra, a rynek jej ufa, to powinna sprzedać akcje niezależnie od sytuacji na rynku.
W tej chwili wydaje się, że większe obawy mają firmy planujące spore oferty, np. Koniecpol [chce uzyskać 250 mln zł — przyp. red.]. Z kolei małe IPO przebiegają z grubsza zgodnie z harmonogramem.
Jest to dość paradoksalna sytuacja. Instytucje finansowe chętniej inwestują przecież w duże oferty. Ale mamy tutaj wyjątki, np. ukraiński Kernel. Jego niedawna oferta należała do dużych — miała wartość około 218 mln USD.
Ilu debiutów spodziewa się pan do końca tego roku na rynku głównym?
Szczerze mówiąc, jeszcze tego nie policzyłem. Nie mamy też na razie szacunków na przyszły rok. Pamiętajmy, że nie będzie już przejść z CeTO, a plany firm krajowych są jeszcze zagadką. Natomiast jeśli chodzi o debiuty firm zagranicznych, to w przyszłym roku powinno być ich między 10 a 20.
Czy w czasie dekoniunktury GPW prowadzi bardziej intensywne działania promocyjne?
Promujemy giełdę niezależnie od koniunktury na rynku. Pracujemy cały czas nad nowymi rynkami. W przyszłym roku spodziewam się pierwszego debiutu spółki z Litwy. Prawdopodobnie pojawi się też pierwsza firma z Bułgarii.