Po słabiej zimie, kiedy liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych spadła do najniższego poziomu od wielu miesięcy, przyszło kiepskie lato. Czerwiec był jeszcze całkiem niezły. Banki udzieliły wówczas kredytów za 4,3 mld zł, więcej niż w maju, ale mniej niż rok wcześniej (4,5 mld zł). Znacznie gorzej kredyty sprzedawały się w lipcu. Z danych Związku Banków Polskich, który zbiera informacje od największych instytucji kredytowych. Po raz trzeci w tym roku bankom nie udało się pożyczyć 4 mld zł. Sprzedaż wyniosła 3,985 mld zł — lepiej niż w styczniu (3,3 mld zł), ale porównując z ubiegłym rokiem (4,2 mld zł), nie jest już różowo. Coraz więcej przesłanek wskazuje na to, że w tym roku rynek kredytów hipotecznych, który w 2010 r. był wart 48 mld zł, nie urośnie. Tymczasem optymistyczne prognozy zakładały wzrost o 10 proc.
Moment prawdy
Co gorsza, według nieoficjalnych danych w sierpniu rynek zejdzie jeszcze niżej. Wahania walut mocno skomplikowały udzielanie kredytów hipotecznych w kilku czołowych bankach i musiały one mocno ograniczyć sprzedaż. Wrzesień jest spokojniejszy,ale wielkiego odreagowania nie będzie. Bankom pozostaje nadzieja, że odkują się w czwartym kwartale. — To będzie moment prawdy. Spadki w czerwcu oraz lipcu, stosunkowo nieznaczne, mogą mieć charakter sezonowy. Zakładamy, że zła pogoda na początku wakacji skłoniła Polaków do przełożenia urlopów na sierpień, co odbiło się na sprzedaży. Wrzesień już jest obiecujący, widzimy pewne ożywienie i wzrost liczby wniosków kredytowych – mówi Agnieszka Nachyła, szef departamentu marketingu bankowości hipotecznej w Kredyt Banku.
Gigant wraca do gry
Zwraca jednak uwagę, że w porównaniu z ubiegłym rokiem jest znacznie mniej kampanii reklamowych. Promocji jest sporo (ostatnio w BNP Paribas i Eurobanku), ale w mediach reklamują się tylko Kredyt Bank oraz ING Bank Śląski. W październiku dołączy do nich PKO BP, największy kredytodawca, który nadaje ton rynkowi, choć ostatnio z niego trochę spuścił. W lipcu udzielił kredytów za 713 mln zł. Gorszy wynik miał tylko w styczniu (699 mln zł) oraz w lutym (709 mln zł). Choć sprzedaż spadała we wszystkich bankach, w PKO BP wyraźnie mniej (o 17 proc. mniej niż w czerwcu). Drugą pozycję utrzymał Getin Noble, który pożyczył (560 mln zł). Trzecie miejsce zajmuje Pekao (511 mln zł), za którym plasuje się Nordea (350 mln zł). ING Bank Śląski pożyczył 209 mln zł, Deutsche Bank PBC 180 mln zł, Kredyt Bank 124 mln zł, a Millennium 103 mln zł.
Gorączki nie będzie
PKO BP zapowiada powrót do gry i sprzedaży z najlepszych okresów, czyli na poziomie 1 mld zł miesięcznie. Choć zaznacza, że nie będzie to łatwe. — Rynek bardzo się zmienił. Po kredyt zaczyna przychodzić wyselekcjonowana grupa osób. Ograniczenie oferty w walutach redukuje zdolność kredytową. Dodatkowo zmniejsza ją rekomendacja SII. Klienci boją się też tego, co dzieje się w światowej gospodarce. Biorąc to wszystko pod uwagę, uważam, że na istotny wzrost popytu nie możemy liczyć — mówi Mariusz Dymowski, zastępca dyrektora departamentu klienta rynku mieszkaniowego PKO BP.Jeszcze na początku roku bankowcy spodziewali się, że perspektywa zaostrzenia przepisów podkręci popyt pod koniec roku. Od nowego roku banki będą musiały liczyć zdolność kredytową, tak jakby klient zaciągał kredyt maksymalnie na 25 lat. To mocno ograniczy dostępność wysokich kredytów. Takiej gorączki, jaką wywołało niedawne ograniczenie programu Rodzina na swoim, już nie będzie.
Konferencje.pb.pl
Więcej o perspektywach rozwoju polskiej bankowości dowiedzą się Państwo podczas IV Banking Forum, organizowanego przez Informedia Polska 11-12 października w Warszawie.