Rynek liczy na lepsze wyniki Comarchu
Krakowski Comarch zdecydowanie zawiódł zaufanie inwestorów w zeszłym roku. Spółka, która do tej pory szczyciła się mianem najdynamiczniej rozwijającej się firmy branży informatycznej notowanej na warszawskiej giełdzie, stała się w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy typowym średniakiem. Na dodatek, podobnie jak większość firm reprezentujących sektor IT, miała problemy z wypracowaniem zadowalających wyników finansowych. Wydaje się jednak, że końcówka 2000 roku mogła odmienić ten niekorzystny trend.
O problemach z pozyskaniem wartościowych kontraktów inwestorzy mogli się przekonać analizując kolejne kwartalne wyniki finansowe spółki. Wpierw słabszą kondycję spółki tłumaczono przedłużającymi się reperkusjami problemu roku 2000 (zmniejszony popyt), by wreszcie dojść do wniosku, że to nie tylko niekorzystna tendencja w branży w tak negatywny sposób przekłada się na wyniki krakowskiej firmy. Na rynku były bowiem podmioty, które mimo ogólnego zastoju potrafiły jednak zaskoczyć rynek co najmniej stabilnym poziomem przychodów i zysków. Tak było choćby w przypadku Computerlandu i Prokomu.
Inwestorzy zwrócili wreszcie uwagę na fakt bardzo dużego uzależnienia spółki od tylko jednego dużego klienta, jakim jest Telekomunikacja Polska. Warto przy tym wspomnieć, że na to zagrożenie od początku wskazywali analitycy rynku IT. Kiedy więc TP SA ograniczyła swoje zamówienia (niektórzy uczestnicy rynku mówili nawet o konflikcie pomiędzy obydwoma firmami), z miejsca znalazło to odzwierciedlenie w osiąganych wynikach.
I tak po trzech kwartałach 2000 roku przychody ze sprzedaży Comarchu wyniosły 78,3 mln zł, podczas gdy w analogicznym okresie 1999 roku było to ponad 10 mln więcej. Jeszcze większa różnica zauważalna jest na poziomie wyniku netto. O ile na koniec września 1999 r. jego wartość wyniosła 10,7 mln zł, o tyle 12 miesięcy później było to „zaledwie” 2,1 mln zł. W kolei w całym 1999 roku firma wypracowała zysk wysokości 14,2 mln zł przy sprzedaży na poziomie 140,8 mln zł. I chociaż tradycyjnie końcówka roku jest bardzo dobrym okresem dla firm IT, co mogłoby sugerować znaczną poprawę wyników, jednak opublikowana w październiku korekta prognozy rozwiała nadzieje inwestorów. Zamiast wstępnie prognozowanych przychodów wysokości 170 mln zł, spółka miała uzyskać sprzedaż na poziomie zaledwie 115 mln zł. Zmniejszony został również prognozowany zysk netto z 20,5 do jedynie 8 mln zł.
Podpisane w ostatnich tygodniach przez spółkę kontrakty dają jednak nadzieję na wyjście z dołka. Analitycy wskazują przede wszystkim na wartościowe kontrakty z Renault Polska, Policją oraz w końcu z Telekomunikacją Polską. Z tym ostatnim podmiotem popisane zostały 4 umowy na dostawy i wdrożenie systemów informatycznych o łącznej wartości 16 mln zł. Co najciekawsze, kontrakty dotyczą zaprojektowanego przez Comarch systemu Tytan, który musi zostać rozszerzony ze względu na większą od planowanej liczbę podłączonych abonentów.
Jak sądzą analitycy, w obecnym roku ze strony spółki nie należy oczekiwać większych rewelacji. Można wprawdzie spodziewać się poprawy wyników, jednak na pewno w skali znacznie odbiegającej od oczekiwań rynku. Kondycja spółki powinna być stabilna, a nauczona wpadką z zeszłorocznymi prognozami firma albo przedstawi bardzo ostrożne szacunki, albo zupełnie zrezygnuje z ich publikacji.
Giełdowi gracze zdają się przekonani o nadchodzących lepszych czasach dla krakowskiej spółki. Wskazywać by na to mogła wycena jej papierów na GPW, która od dołka z listopada 2000 r. znacząco wzrosła.