Rynek ma zawsze rację...
Po opublikowaniu ostatnich danych makroekonomicznych rynki wpadły w euforię. Złoty rośnie w siłę, choć wszyscy zdają sobie sprawę, że jego kurs jest zbyt wyśrubowany. Łatwo zapominamy, że jeszcze niedawno mówiono o groźbie kryzysu walutowego.
Ostatnie wypowiedzi Bogusława Grabowskiego z Rady Polityki Pieniężnej odebrano jako próbę słownej interwencji na rynku walutowym. Analitycy twierdzą, że członkowie RPP zdążyli przyzwyczaić już inwestorów do uspokajających komunikatów. Dlatego ci ostatni nie zwracają już na nie większej uwagi. Zdaniem analityków, wypowiedzi członków Rady wpływają na rynek tylko przez kilka dni.
Przypomnijmy, co działo się w ubiegłym roku. W I kwartale — podobnie jak obecnie — mieliśmy do czynienia z aprecjacją złotego. RPP twierdziła, że nie ma powodów ku obniżce stóp. II kwartał: wyniki na rachunku obrotów bieżących były zaskakująco złe, deficyt po marcu sięgnął 8,3 proc. Złoty leciał na łeb, do poziomu 4,70 za 1 USD. Rada wysyłała uspokajające komunikaty twierdząc, że najgorsze mamy za sobą. Lipiec i sierpień: znów tragedia — inflacja wrosła do 11,6 proc. Stopy procentowe poszły w górę. Trzy miesiące później wszyscy zapomnieli o kłopotach polskiej gospodarki, a złoty zaczął stopniowo zyskiwać na wartości. RPP zaczęła ostrzegać inwestorów przed nadmiernym optymizmem. Kto wie lepiej?
Optymiści twierdzą, że rynek ma zawsze rację. Realiści natychmiast dodają: w długim okresie.
Wyraźny wpływ: Rynki walutowe są bardzo wyczulone na wszelkie informacje i prognozy makroekonomiczne.