Rynek mediów musi się konsolidować

Jacek Pochłopień
opublikowano: 2002-04-08 00:00

Cezary Banasiński, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, uważa, że polskiemu rynkowi medialnemu grozi ekspansja koncernów zagranicznych. To mocny argument za umożliwieniem koncentracji kapitału.

Wojciech Szeląg (Polsat): W Sejmie trwają prace nad ustawą o radiofonii i telewizji. Nowelizacja ma doprowadzić do tego, aby duzi gracze na rynku mediów nie stawali się jeszcze więksi. Czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przygląda się tym pracom?

Cezary Banasiński (UOKiK): Opiniowaliśmy ten projekt w ramach uzgodnień międzyresortowych. Uważamy, że sprawa koncentracji kapitału powinna nadal pozostać w naszej gestii. Jednak mamy do czynienia ze szczególną sytuacją i tu muszę trochę bronić tego projektu. Otóż krzyżują się dwie wartości: ochrona konkurencji i pluralizm mediów. Organem, który rozstrzygnie ten problem, będzie parlament.

Ale czy nie jest dla Pana frustrujące, że opinia urzędu była negatywna, a tymczasem rząd dąży do uchwalenia tej ustawy?

To nie jest tak, że nasza opinia była negatywna. Podkreślaliśmy, że w różny sposób rozwiązano ten problem m.in. w krajach Unii Europejskiej.

Ale my jesteśmy w specyficznej sytuacji. Zapadają decyzją, które będą zweryfikowane po naszym wejściu do UE. Za granicą czają się wielkie koncerny. Czy nie powinniśmy się ich bać?

Powinniśmy się bać i w miarę możliwości pozwalać na koncentrację kapitału.

Dziś przyjeżdża do Polski szef dyrekcji generalnej ds. konkurencji Komisji Europejskiej. Będzie rozmawiał o specjalnych strefach ekonomicznych. Komisja Europejska od początku sugerowała, że akty prawne regulujące utworzenie stref nie zgadzają się z ustaleniami Układu Stowarzyszeniowego. Ale gdyby znieść te preferencje, trzeba by zaoferować rekompensaty, a one też byłyby nielegalne.

Rekompensata jest również formą pomocy publicznej. Jej legalność zależy od progów dopuszczalności tego typu wsparcia. Komisja stoi na stanowisku, że art. 63 Układu Europejskiego jest nie stosowany. Jednak jest on pewną klauzulą generalną, zakazuje pomocy, która mogłaby wpływać na handel między stronami. Nie było żadnych przepisów materialnych i proceduralnych, aby ten artykuł stosować.

Czy to jest wystarczający argument w rozmowach z UE?

Komisja ma wsparcie Trybunału Sprawiedliwości, który uważa, że nie ma instytucji praw nabytych, jeśli zostały one nabyte nielegalnie. Ale musimy wziąć pod uwagę, że reguły implementacji odnoszą się do prawa, które w Polsce nie obowiązuje. Wytyczne do pomocy publicznej są stosowane bezpośrednio przez państwa członkowskie, a Polska nigdy nie miała obowiązku stosowania wtórnego prawa wspólnotowego.