Rynek nie odpuszczaMario Draghiemu

  • Przemysław Kwiecień
18-04-2014, 00:00

Jeśli Mario Draghi, prezes Europejskiego Banku Centralnego (EBC) liczył na to, że wypuszczenie na rynek spekulacji o możliwości wprowadzenia QE załatwi temat mocnego euro, to musi być gorzko rozczarowany. Pomimo drobnego sukcesu na początku, euro jest obecnie mocniejsze niż przed posiedzeniem w kwietniu. Wygląda na to, że czas słownych interwencji dobiega końca i EBC musi pokazać, że jest w stanie działać.

Władze EBC zdają sobie sprawę, iż obecnie każdy czynnik mający wpływ inflację jest bardzo ważny. Ceny energii może nie są niskie, ale ostatnio się ustabilizowały. Mimo napięcia w stosunkach z Rosją baryłka ropy gatunku Brent kosztuje mniej niż średnio w ostatnich trzech latach. W efekcie ta kategoria obniża inflację. Popyt konsumpcyjny, po siedmiu kwartałach spadku, od drugiego kwartału minionego roku powoli się odradza, ale słowo powoli jest tu kluczowe. Wystarczy wspomnieć, że w ujęciu realnym popyt jest na poziomie z 2006 r. Dlatego przy niskich cenach energii, wysokim bezrobociu w wielu krajach oraz presji spadających cen importu nietrudno o wywołanie spadku cen konsumpcyjnych. Na ceny energii EBC wpływu nie ma, zresztą ich wzrost nie byłby pożądany, ponieważ osłabiając popyt wpłynąłby negatywnie na oczekiwaną inflację, podnosząc bieżącą jedynie przejściowo. Bank centralny ma ogromną nadzieję, że luźna polityka wpłynie pozytywnie na aktywność gospodarczą, co pozwoli obniżyć rekordowo wysokie bezrobocie, ale to wymaga czasu i pozytywny wpływ na inflację z tego źródła zobaczymy w najlepszych przypadku za kilka kwartałów. Dlatego mocne euro jest tak niepożądane, stanowiąc ostatni element układanki.

Mario Draghi kilkakrotnie przyznawał, iż wysoki kurs euro ma istotny wpływ na inflację i gdyby nie umocnienie wspólnej waluty byłaby ona obecnie przynajmniej dwukrotnie wyższa. Jednocześnie jednak członkowie rady banku zarzekają się, że kurs walutowy nie jest celem ani oficjalnym narzędziem polityki pieniężnej.

Takie podejście oznacza, że rynek nie „kupił” spekulacji o możliwości wprowadzenia luzowania ilościowego, gdyż nie wiadomo dokładnie, co miałoby skłonić EBC do takiego kroku. Faktycznie, badania wśród europejskich ekonomistów pokazują, że nie spodziewają się wprowadzenia takiego rozwiązania w pierwszej połowie roku.

Ostatnie tygodnie powinny stanowić dla Mario Draghiego lekcję, że możliwości werbalnego wpływania na rynek wyczerpały się. Wielokrotnie podkreślaliśmy, że EBC może po prostu obniżyć nieco stopę referencyjną, co wystarczy, by osłabić euro. Listopad ubiegłego roku, kiedy dokonano ostatniej obniżki, pokazał, że EBC czuje się komfortowo, mając podkładkę w postaci słabych danych. Ze względu na Wielkanoc na kluczowe dane o inflacji poczekamy do ostatnich dni kwietnia. W nadchodzącą środę opublikowane zostaną indeksy PMI. Choć obecnie są one nieco na drugim planie, to prezes EBC lubi do nich nawiązywać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień, CFA X-Trade Brokers DM

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rynek nie odpuszczaMario Draghiemu