Rynek opanowały trzy magazyny

Kosiński Kamil, Guzińska Karolina
opublikowano: 1999-10-12 00:00

Rynek opanowały trzy magazyny

CD-ROM-y dołączane do pism nie decydują o wynikach sprzedaży

ROZWÓJ: Z każdym sprzedanym tysiącem komputerów przybywa około dwustu czytelników prasy fachowej. Natomiast od kiedy komputery stały się naprawdę towarem masowym, budżetami reklamowymi musimy dzielić się w coraz większym stopniu z mediami powszechnymi — uważa Kazimierz Szot, prezes wydawnictwa IDG Poland. fot. B. Skrzyński

W 1998 roku łączna sprzedaż pięciu najpoczytniejszych magazynów komputerowych przekraczała pół miliona egzemplarzy. Jednak tylko trzy pisma znalazły ponad sto tys. czytelników. Większość periodyków sprzedawała się poniżej 40 tys. sztuk.

Oficyny wydające czasopisma komputerowe oferują od jednego do kilku tytułów. Jednak pisma, publikowane przez to samo wydawnictwo, reklamy i czytelników zdobywają oddzielnie. Kazimierz Szot, prezes wydawnictwa IDG Poland, uważa, że efekt promocyjny występuje jedynie w momencie wprowadzania nowego tytułu na rynek.

— Dobra reputacja wydawnictwa otwiera dostęp do niejednego budżetu reklamowego. Później nowy tytuł jest zwyczajną konkurencją, tyle że wewnętrzną. Wolimy jednak konkurować sami ze sobą, niż pozwalać na to komuś obcemu — dowodzi.

Autorzy z Zachodu

W krajowych pismach komputerowych ukazują się przedruki z prasy zachodniej.

— Nasze wydawnictwo jest w 100 proc. inwestycją kapitału niemieckiego. W związku z tym około 20 proc. powierzchni miesięcznika „Chip” rezerwujemy na przedruki z niemieckojęzycznej wersji magazynu. Wybieramy te artykuły, które pasują do naszej rzeczywistości i odpowiadają potrzebom polskich czytelników — podkreśla Jarosław Gromadka, dyrektor ds. marketingu w Vogel Publishing.

IDG Poland, oddział światowego wydawnictwa prasy komputerowej (290 tytułów w 75 krajach świata), korzysta z know-how redakcyjnych siostrzanych tytułów, np. z metodologii testów porównawczych sprzętu. Przedstawiciele firmy uważają, że nie są to proste przedruki.

— Czytelnik chce wiedzieć, jak informacje z obcych rynków przekładają się na naszą rzeczywistość, dostępność oferty oraz ceny. Zdarza się też, że koledzy w Bostonie czy Monachium korzystają z naszych materiałów — mówi Kazimierz Szot.

Część wydawnictw rezygnuje z przedruków.

— Nie zamieszczamy artykułów, których autorami są cudzoziemcy. Kiedyś tak robiliśmy, ponieważ trudno było znaleźć polskich autorów poruszających interesujące nas tematy. Generalnie z Polakami współpracuje się łatwiej. Tłumaczenie i opracowywanie tekstów pisanych przez cudzoziemców pochłania wiele czasu. Może to spowodować dezaktualizację zawartych w nich treści — uważa Artur Skóra z wydawnictwa Software.

Gazeta z płytą

Oprócz atrakcyjnej treści, metodą na przyciągnięcie czytelników jest dołączenie do pism płyt CD zawierających demonstracyjne bądź pełne wersje gier i programów.

— Płyta CD-ROM w magazynie komputerowym nie jest gadżetem promocyjnym, lecz integralną, multimedialną częścią pisma. Często producenci oprogramowania oddają naszym czytelnikom pełne wersje swoich produktów w nadziei, że powiększą swój udział w rynku legalnych użytkowników danego programu i zarobią w przyszłości na uaktualnieniach. Gdyby ogłoszeniodawcy tak cenili sobie dyski, jak cenią je nasi czytelnicy, prawdopodobnie już dzisiaj moglibyśmy zrezygnować z papieru — twierdzi Kazimierz Szot.

Magazyn „Gambler” zamieszczający CD zawierające gry komputerowe, podpisuje stosowne umowy z dystrybutorami zachodnich gier. Jednak zdaniem Wojciecha Setlaka, zastępcy redaktora naczelnego, środowisko polskich producentów jest niechętne dodawaniu do prasy płyt CD z pełną wersją programu.

— Nie jesteśmy dla nich prawdziwą konkurencją, ponieważ udostępniamy czytelnikom starsze tytuły, które już zeszły z rynku. Jednak jeśli ktoś wyda 12 zł na pismo z CD, ma już mniej pieniędzy na zakup samej gry — przyznaje.

Większość redakcji uważa, że czytelnicy pozytywnie oceniają dołączanie CD-ROM-ów do czasopism.

— Dla wielu czytelników głównym czynnikiem decydującym o zakupie pisma jest zawartość CD-ROM-u. Łącza internetowe są w Polsce tak złej jakości, że samodzielne ściągnięcie darmowego oprogramowania wiąże się ze znaczącymi wydatkami i stratą czasu — uważa Artur Skóra.

Kontrowersyjne CD

Jednak zdania na temat znaczenia CD-ROM-u są podzielone.

— Zapytaliśmy czytelników, czego oczekują w przypadku podniesienia ceny pisma. Mimo, iż nasz miesięcznik jest czarno-biały i zawiera tylko jeden CD-ROM, ponad połowa ankietowanych wybrała zwiększenie objętości — ujawnia Marcin Koprowski, współwłaściciel firmy TAO Systems Polska.

Spośród trzech czasopism sprzedawanych w ponad stu tysiącach egzemplarzy, jedynie „PC World Komputer” zawiera dwie płyty. Do „Chipa” dołączany jest tylko jeden CD-ROM, a „Komputer Świat” poprzestaje wyłącznie na słowie drukowanym.

— Lepiej dodać do pisma jedną bardzo dobrą płytę, niż trzy ze zbieraniną nikomu niepotrzebnych programów. Staramy się tak dobrać ofertę, by była integralną częścią papierowego „Chipa” — zapewnia Jarosław Gromadka.

— Dodawnie CD-ROM-u istotnie wpływa na cenę pisma, a — ze względu na politykę producentów oprogramowania — na większości płyt znajdują się te same programy. Dlatego uważamy, że powielanie oferty konkurencji jest pozbawione sensu — twierdzi Wiesław Małecki, szef zespołu redakcyjnego dwutygodnika „Komputer Świat”.