Rynek PPP potrzebuje centralnej komórki

  • Anna Pronińska
opublikowano: 10-04-2013, 00:00

Zdaniem ekspertów, utworzenie rządowej agendy to warunek rozruszania rynku partnerstwa.

Rok 2012 nie przyniósł istotnych zmian funkcjonowania rynku PPP w Polsce — pisze Irena Herbst, prezes Fundacji Centrum PPP, w podsumowującym raporcie. Nie tylko nie zmieniły się podstawowe uwarunkowania prawne i instytucjonalne, ale też nie zwiększyła się aktywność rządu w zakresie promocji PPP. Nie opracowano procedur i wzorców postępowania przy przygotowywaniu oraz realizacji projektów, nie uruchomiono instytucji zmniejszających poziom ryzyka. Słowem, nie ma przełomu, choć od wejścia w życie ustaw dotyczących PPP upłynęły cztery lata.

Zobacz więcej

PRZYGOTOWAĆ GRUNT: Adam Zdziebło, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, wierzy, że resort może pozostać dla PPP centrum komepetencji. Głównym zadaniem byłoby udostępnianie dokumentów wzorcowych. [FOT. WM]

— W Wielkiej Brytanii, która jest liderem PPP w Europie, rynek ruszył dopiero wtedy, gdy utworzono centralną komórkę ds. PPP [Operational Taskforce — red.]. Istnienie instytucji, która jest partnerem dla wszystkich uczestników partnerstwa, to sygnał dla inwestorów, że projekty mają wsparcie — mówi Bartosz Korbus z Instytutu PPP. Także Paweł Pawłowski, zastępca dyrektora Biura Infrastruktury w stołecznym ratuszu, dostrzega potrzebę stworzenia centralnej komórki ds. PPP na wzór brytyjski czy francuski.

— Część prac prowadzi Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR), ale skoncentrowało się jedynie na hybrydowych projektach PPP, a tych jest niedużo. Dlatego warto stworzyć centralną komórkę. Na pewno pomogłoby to rozkręcić rynek — uważa dyrektor.

— Nie mamy umocowania, aby pełnić taką rolę. Chcielibyśmy być centrum kompetencyjnym, udostępniającym m.in. dokumentację wzorcową — zastrzega Adam Zdziebło, sekretarz stanu w MRR. Także Marcin Bejm, adwokat z Clifford Chance, uważa, że rozwój PPP w Polsce jest uzależniony od utworzenia rządowej agendy ds. PPP o kompetencjach, takich jak MAPPP we Francji czy Operational Taskforce w Anglii.

— Agendy rządowe typują sektory, w których realizacja projektów PPP może przynieść korzyści, standaryzują dokumentację, usuwają przeszkody prawne, pomagają ustrukturyzować projekty, zajmują się benchmarkingiem, monitorują negocjacje, a potem realizację projektów. Wspierają samorządy w relacjach z sektorem prywatnym, co prowadzi do zaoszczędzenia pieniędzy podatników — mówi Marcin Bejm. Jego zdaniem, jeśli chcemy rozwoju PPP w Polsce, musimy zaoferować podobne warunki jak dojrzałe rynki.

— Musimy stworzyć rynek generujący kilkanaście projektów PPP rocznie. Powinny być powtarzalne i mieć dużą wartość. Mniejsze projekty można łączyć. Dokumentacja powinna być standardowa i uwzględniać rozsądny podział ryzyka. Nie da się tego osiągnąć bez rządowej agendy ds. PPP — podkreśla Marcin Bejm. Przypomina, że rząd w ramach programu Inwestycje Polskie zamierza wspierać finansowo projekty PPP.

— Z powodu braku rządowej agendy ds. PPP liczba tych projektów może być jednak zbyt mała, aby zapewnić osiągnięcie podstawowego celu stawianego programowi, czyli ożywienie koniunktury gospodarczej — mówi Marcin Bejm. Paweł Pawłowski jest przekonany, że PPP to dobra alternatywa dla wydatków budżetowych.

— Chciałbym doczekać czasów, kiedy w Polsce, tak jak teraz w Anglii, 17 proc. wydatków samorządowych będzie przeznaczanych na obsługę PPP — mówi dyrektor Paweł Pawłowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu