Gruntowna reforma urzędów pracy [czytaj tekst obok — red.] przydałaby się już teraz. Sytuacja na polskim rynku pracy jest najgorsza od lat. Jak podał Główny Urząd Statystyczny, w styczniu zatrudnienie było już o 0,8 proc. niższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Ostatnio dynamika była tak niska w lutym 2010 r.
— Sytuacja na polskim rynku pracy się pogarsza. Zatrudnienie w ujęciu rok do roku spada już trzeci miesiąc z rzędu. Należy oczekiwać, że te spadki będą się w najbliższych miesiącach nasilać, ponieważ spowolnienie gospodarczebędzie dalej ograniczać zapotrzebowanie firm na pracowników — ostrzega Maja Goettig, główna ekonomistka KBC Securities.
Recesja na rynku pracy sprawia, że w miejscu stają nominalne wynagrodzenia. W styczniu średnia pensja w sektorze przedsiębiorstw wyniosła 3680 zł, czyli była tylko o 0,4 proc. wyższa niż przed rokiem. Tak niskiego wzrostu płac nie obserwowano w Polsce od 10 lat. Częściowo to tylko efekt statystyczny.
— Baza odniesienia z zeszłego roku jest wysoka. Rok temu wielu pracodawców przyspieszyło wypłatę corocznej premii, by zdążyć przed podwyżką składki rentowej od lutego 2012 r. — tłumaczy Piotr Piękoś, ekonomista Banku Pekao. Jednak wygasająca dynamika wynagrodzeń to w dużej mierze też pochodna słabnącej pozycji pracowników na rynku. Czują, że ich pozycja negocjacyjna w rozmowach o pracę jest słaba, dlatego nie domagają się podwyżek płac.
— W sytuacji, w której inflacja w Polsce spada, a popyt słabnie, rosnąca grupa firm zmuszona jest do redukcji kosztów, w tym do mrożenia płac — twierdzi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku.
W efekcie, realne dochody polskich pracowników spadają. Inflacja w styczniu wyniosła 1,7 proc., co oznacza, że siła nabywcza przeciętnej pensji spadła przez rok o 1,4 proc. To zła wiadomość dla polskich firm, które zależne są od krajowej konsumpcji. W czwartym kwartale 2012 r. skurczyła się ona po raz pierwszy od dwóch dekad, a w kolejnych kwartałach spadki mogą być jeszcze głębsze.