Kończy się kryzys na polskim rynku pracy — grono bezrobotnych w Polsce w końcu zaczęło się zmniejszać. Jak podał Główny Urząd Statystyczny (GUS), po dwóch pierwszych miesiącach 2014 r. bez pracy jest o 3,5 proc. osób mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wcześniej mierzone w ten sposób bezrobocie przez pół dekady nieprzerwanie rosło. Nawet na początku 2012 r., kiedy polska gospodarka rosła w tempie ponad 4 proc. rocznie, grupa osób bez pracy się powiększała. Łącznie przez pięć ostatnich lat urosła o 24 proc., czyli o 411 tys. osób.

Pracownicza wiosna
Tylko w lutym stopa bezrobocia obniżyła się z 14 do 13,9 proc. Ekonomiści rynkowi i resort pracy oczekiwali utrzymania się wskaźnika na niezmienionym poziomie.
— Spadek bezrobocia o tej porze roku to dobra wiadomość, bo w lutym ze względów sezonowych miesięczne spadki wskaźnika zdarzają się niezwykle rzadko. Poprzednio było tak w 2008 r. — komentuje Piotr Dmitrowski, ekonomista BGK. Spadająca liczba bezrobotnych to niejedyny symptom poprawy sytuacja na polskim rynku pracy.
Rośnie również np. liczba nieobsadzonych stanowisk. Według badania GUS, na początku 2014 r. polscy pracodawcy mieli 39 tys. wakatów. To o 10,5 proc. więcej niż rok temu, tymczasem jeszcze rok wcześniej liczba wolnych miejsc pracy kurczyła się w tempie powyżej 20 proc. rocznie.
— W lutym pogłębił się też spadek liczby nowo zarejestrowanych bezrobotnych, a przyspieszyło tempo wzrostu liczby bezrobotnych wyrejestrowanych. Ponadto, zatrudnienie rośnie, w dodatku w coraz szybszym tempie, i bardzo szeroko rozlewa się po sektorze przedsiębiorstw — mówi Aleksandra Świątkowska, ekonomistka BOŚ.
Rząd kupuje poprawę
Co wywołuje poprawę na rynku pracy? Zdaniem ekonomistów, głównym powodem jest po prostu przyspieszenie wzrostu gospodarczego. W czwartym kwartale 2014 r. dynamika PKB sięgnęła 2,7 proc., a obecnie może już przekraczać 3 proc. Jeszcze rok temu nasza gospodarka była w stagnacji. Jednak to niejedyny powód. Ożywieniu na rynku pracy pomaga też wyjątkowo ciepła i sucha w tym roku zima, dzięki czemu relatywnie wysoki jest popyt np. w budownictwie. Urzędy pracy mają też więcej pieniędzy niż przed rokiem na działania aktywizujące bezrobotnych, np. staże czy szkolenia.
Jak zauważają analitycy instytutu GRAPE Uniwersytetu Warszawskiego, liczba osób wyrejestrowywanych z rejestru bezrobocia z tytułu uczestnictwa w tych projektach wzrosła w ostatnich miesiącach ze 110 tys. miesięcznie do 130 tys. Liczba osób wyrejestrowanych z powodu podjęcia pracy jest natomiast dość stabilna, oscyluje wokół 110 tys.
— Jednym z powodów poprawy sytuacji na rynku pracy w Polsce jest po prostu fakt, że Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zwiększa aktywność przed wyborami — uważa Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.
Kratka to nie wszystko
Nie zmienia to jednak faktu, że dzięki spadkowi bezrobocia poprawiają się nastroje gospodarstw domowych. Widać to np. w wynikach sprzedaży detalicznej, która w lutym wzrosła o 7 proc. (r/r, po uwzględnieniu inflacji). To najlepszy wynik od maja 2012 r. Sprzedaż samochodów wzrosła o 25,3 proc., a odzieży o 25,4 proc.
— Na uwagę zasługuje zwłaszcza wysoka dynamika sprzedaży samochodów. To głównie skutek zmian podatkowych, które sprzyjają zakupom „aut z kratką”, jednak dynamika jest na tyle wysoka, że prawdopodobnie nie jest to jedyny powód. Wydaje się, że gospodarstwa domowe coraz chętniej ponoszą wydatki o wysokiej wartości — twierdzi Piotr Dmitrowski. Dlatego, według ekonomistów, w najbliższych miesiącach należy spodziewać się dalszego spadku bezrobocia i wzrostu konsumpcji.
— Choć widzimy zagrożenie dynamiki PKB w Polsce w związku z napięciem na Ukrainie, to jednak dane o wysokim wzroście sprzedaży detalicznej i szybko spadającej stopie bezrobocia, a także wysoki wzrost nowych zamówień w polskim przemyśle wskazują, że w 2014 r. wzrost gospodarczy w Polsce nie powinien spaść poniżej 3,5 proc. — twierdzi Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku.