Rynek rosyjskich obligacji znów działa

Tadeusz StasiukTadeusz Stasiuk
opublikowano: 2015-10-08 11:38

Po 10 miesiącach zamrożenia, co było rezultatem nałożenia na Moskwę sankcji polityczno-gospodarczych po aneksji Krymu i zaangażowaniu w konflikt separatystyczny na wschodzie Ukrainy, rosyjski rynek obligacji ponownie otworzył swoje podwoje. Na zalew chętnych nie ma jednak co liczyć, pisze Reuters.

Jako jeden z pierwszych sukcesem zakończył sprzedaż długu w walucie obcej gigant surowcowy, koncern Norilsk Nickel. Emisja dolarowych obligacji miała wartość 1 mld USD. Tym samym wartość tegorocznych sprzedaży długu wzrosła do 1,35 mld USD. To kwota o lata świetle oddalona od notowanych przed rokiem 2014, kiedy to rosyjskie firmy należały do największych sprzedawców obligacji na rynkach rozwijających się, pożyczając w ten sposób 60-  i więcej miliardów dolarów rocznie.

Takie poziomy emisji obligacji są obecnie mało prawdopodobne. By doszło do tak ogromnego ożywienia konieczna byłaby m. in. stabilizacja cen surowców i pełne zniesienie sankcji przez Zachód.

Powodzenie emisji Norilska, zdaniem ekspertów, wraz ze zmniejszeniem napięcia na Ukrainie może może zachęcić inne rosyjskie firmy do spróbowania szczęścia na rynkach obligacji. W tym tygodniu przedstawiciele monopolisty gazowego, koncernu Gazprom spotkali się z inwestorami w sprawie emisji długu denominowanego w euro. Specjaliści nie liczą jednak na zalew rzeszy potencjalnych emitentów. Szczególnie, że rosyjskim firmom udaje się żyć bez kredytu – całkowity dług spadł w minionym roku o około 100 mld USD, wynika z szacunków analityków Commerzbanku.