Dzień po rozgrzewającym wystąpieniu Bena Bernanke gracze z Wall Strett wrócili do szarej rzeczywistości i skupili uwagę na wynikach blue chipów. A te wcale nie były szare, choć znalazło się paru outsiderów, którzy zdecydowali o spadku indeksów. Nie zachwyciły też dane makro — amerykański indeks wyprzedzający koniunktury wzrósł w czerwcu o 0,1 proc., dwa razy mniej od oczekiwań rynku.
Ale byli też pozytywni bohaterowie sesji. Apple Computer pochwalił się, że jego zysk netto wzrósł w drugim kwartale o 48 proc. dzięki lepszej niż oczekiwano sprzedaży odtwarzacza muzycznego iPod i komputerów Macintosh. Kurs spółki wzrósł o 12 proc.
Niewiele mniej, bo o 8 proc. wzrosła Motorola. Przychody drugiego producenta telefonów komórkowych na świecie wzrosły o 29 proc. Wynik cieszy tym bardziej, że wcześniej 22 proc. poprawą sprzedaży pochwaliła się fińska Nokia. W górę poszła też wycena Pfizera. Największy na świecie koncern farmaceutyczny poinformował o 10 proc. wzroście zysku netto i dobrej sprzedaży Lipitoru, ograniczającego cholesterol oraz Celebrexu, środka na artretyzm.
Niespodziewaną stratą zamknął drugi kwartał Ford Motor. Koncern boleśnie odczuł spadek sprzedaży paliwożernych aut terenowych.
Po środowej wyprzedaży Yahoo, rynek uważnie patrzył na dotcomy. Zysk EBay, największego domu aukcyjnego spadł o 14. proc. Słabe wyniki liderów Internetu skłaniały do oczekiwania na wyniki Google, publikowane po zamknięciu czwartkowych notowań. I one mogą przesadzić o przebiegu piątkowych sesji.