Rynek stali ciągle słaby po kryzysie

Barbara Warpechowska
opublikowano: 2010-06-09 00:00

Huty w Polsce odrabiają ubiegłoroczny spadek produkcji. Jednak na powrót do poziomu sprzed kryzysu trzeba trzech lat.

Poziom z roku 2008 produkcja osiągnie dopiero za trzy lata

Huty w Polsce odrabiają ubiegłoroczny spadek produkcji. Jednak na powrót do poziomu sprzed kryzysu trzeba trzech lat.

Według szacunków World Steel Association (Światowa Organizacja Stali) w 2009 r. produkcja stali surowej na świecie zmniejszyła się o 8,23 proc. Najgorzej radziły sobie Stany Zjednoczone, gdzie spadek wyniósł aż 36 proc.) i państwa Unii Europejskiej (30 proc. w dół). Niższą produkcję trochę wyrównał 13,5-procentowy wzrost w Chinach.

— Głęboki kryzys odczuło hutnictwo w prawie wszystkich krajach. Spadł popyt na wyroby stalowe, a co za tym idzie — również produkcja — komentuje Romuald Talarek, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (HIPH).

Ujemna rentowność

Również polski rynek stalowy odczuł skutki kryzysu. W 2009 r. nasza produkcja stali spadła o 27 proc. do niespotykanego wcześniej poziomu 7,1 mln ton, a krajowe zużycie wyrobów stalowych przekroczyło 8 mln ton. Warto zauważyć, że import wyrobów hutniczych wyniósł 5,2 mln ton, natomiast eksport jedynie 4 mln ton.

Słaby popyt wymusił na producentach znaczne obniżki cen.

Mimo wdrożenia programów oszczędnościowych i redukcji zatrudnienia polskie hutnictwo żelaza i stali zamknęło ubiegły rok stratą w wysokości około 820 mln zł. Ujemny był również wskaźnik rentowności — 4,4 proc.

Szansa w budownictwie

Produkcja i sprzedaż powoli rosną, jednak popyt wciąż nie został pobudzony na tyle, by można było mówić o dynamicznym odrabianiu ubiegłorocznego spadku. Rynek jest nadal słaby, a dystrybutorzy są powściągliwi przy odbudowywaniu zapasów w magazynach.

Sytuacja w ArcelorMittal, skupiającym 67 proc. potencjału wytwórczego polskiego hutnictwa, najbardziej waży na kondycji naszego sektora stalowego.

— Obecnie pracują trzy z naszych czterech wielkich pieców w Polsce, co oznacza około 80-procentowe wykorzystanie zdolności produkcyjnych. Dąbrowski piec uruchomiono tymczasowo, w celu dostarczenia surowca do zakładów koncernu w Europie Zachodniej. Musimy też pozostać elastyczni — to jedna z lekcji, które odrobiliśmy w kryzysie — a także dostosowywać poziom produkcji do popytu. Jeśli w najbliższej przyszłości popyt na stal będzie się wahał, będzie to związane z okresowymi zmianami wynikającymi w głównie z sezonu wakacyjnego — twierdzi Sanjay Samaddar, prezes ArcelorMittal Poland.

W tym roku — według prognoz HIPH — wzrost produkcji i zużycia może wynieść około 16 proc. Izba szacuje, że roczna produkcja wyniesie najwyżej 8 mln ton, a zużycie stali około 9,2 mln ton.

Największy udział w krajowym zużyciu stali — 35,5 proc. — ma budownictwo (liczone razem mieszkaniowe i techniczne). Najwyższy wzrost widać zwłaszcza w budownictwie technicznym. Producenci liczą, że dalszy wzrost zużycia przyniosą wielkie inwestycje infrastrukturalne przed EURO 2012.

Również inne sektory stopniowo zwiększają zapotrzebowanie na stal. Przemysł motoryzacyjny pochłania 7,5 proc. krajowego zużycia, tyle samo sektor rurowy. Przemysł maszynowy wykorzystuje 11,8 proc., a producenci sprzętu AGD mają 4,8 proc. udział w krajowym zużyciu stali.

— Powrót do produkcji na poziomie 10 mln ton i zużycia około 12 mln ton będzie jednak możliwy dopiero w ciągu trzech lat do 2012 r. — uważa Romuald Talarek.

Nowe wyroby i rynki

Producenci działający na polskim rynku nie poprzestają na wytwarzaniu prostych produktów. Coraz częściej stawiają na inwestycje w dziedzinie przetwórstwa stali.

— Przykładowo ISD Huta Częstochowa może dostarczyć 40-metrowe przęsło zabezpieczone antykorozyjnie. Z kolei Celsa Huta Ostrowiec produkuje odkuwki do wież elektrowni wiatrowych — podkreśla Romuald Talarek.

W ubiegłym roku w Polsce wyprodukowano 7,4 mln sztuk tzw. dużego sprzętu AGD.

Huty dywersyfikują działalność i wchodzą w nowe obszary rynkowe. Andrejs Aleksejevs, prezes Severstallat Silesia akcentuje, że kryzys może stać się szansą dla sektora stalowego.

— Strategia firmy nie może polegać wyłącznie na redukcji kosztów. Chociaż zmniejszyliśmy koszty administracyjne o 30 proc., a płacowe o 40 proc., równocześnie koszty płacowe na jednego pracownika wzrosły o 10 proc. Szukamy również innych możliwości dla firmy, wchodzimy na nowe rynki, wprowadzamy nowe produkty i specjalne gatunki stali. Tym bardziej, że np. transport naszych produktów z portu bałtyckiego do Brazylii kosztuje tyle samo, ile ich przewóz ciężarówką z Katowic do Skandynawii — twierdzi Andrejs Aleksejevs.

Drogi prąd i gaz

W 2010 r. huty notują dodatnie wyniki, jednak — jak zastrzega prezes Romuald Talarek — trudno mówić o dużych zyskach pozwalających np. na inwestycje. Na rentowność produkcji wpłynęły m.in. rosnące w pierwszym kwartale ceny złomu (o około 50 proc.) i rudy (nawet o 35 proc.). Kilkuprocentowa podwyżka cen wyrobów nie zrekompensowała tych wzrostów.

Krzysztof Walarowski, prezes spółki Cognor, dodaje do tego jeszcze współpracę z instytucjami finansowymi.

— Kryzys spowodował, że wiele firm hutniczych miało problemy z płynnością finansową i uzyskaniem kredytów. Banki i instytucje ubezpieczające transakcje handlowe zaostrzyły politykę wobec hutnictwa, traktując je jako branżę podwyższonego ryzyka — mówi Krzysztof Walarowski.

Środowisko hutnicze podkreśla, że w 2010 r. oprócz cen surowców, ważne są też koszty mediów głównie prądu i gazu. Koncerny globalne, a takie działają w hutnictwie, bez większych problemów mogą porównać warunki w poszczególnych krajach. A branża jest energochłonna i nie są to małe koszty. Na dodatek w Polsce są one mniej korzystne niż w krajach zachodnich, nie mówiąc o Rosji czy Azji.

26 tys.

Tyle osób zatrudnia sektor hutniczy w Polsce.