Rekordowa emisja będzie cieszyć. Przynajmniej do chwili, kiedy inwestorom przyjdzie... ją kupić.
Akcje Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) z pewnością zainteresują wszystkie grupy inwestorów. Polskie fundusze i drobni gracze mają obecnie niewielką możliwość inwestowania w ciągle modny sektor energetyczny.
Wyceny Lotosu i Orlenu także w dużym stopniu uzależnione są od cen surowców, ale PSE — zwłaszcza po przeprowadzeniu pionowej integracji branży, byłyby podmiotem bardziej zdywersyfikowanym.
Giganta już mamy
Na GPW jest już notowany czeski CEZ, który wartością rynkową (obecnie 75 mld zł) i wartością akcji w wolnym obrocie (24 mld zł wobec 10 mld zł w PSE) przewyższy zapewne przyszłorocznego debiutanta.
W Warszawie znajduje się jednak na razie zaledwie 1 proc. kapitału czeskiego giganta. Pozostałe spółki energetyczne (Kogeneracja czy Praterm) są zbyt małe, by przyciągnąć uwagę dużych graczy.
Głodni powtórki
Popyt na akcje PSE będzie więc duży. Prognozowane 10 mld zł to jednak oferta gigant, stanowiąca kilka procent wszystkich notowanych na GPW akcji będących w wolnym obrocie. Do takiej oferty rynek jest obecnie jednak dużo lepiej przygotowany niż przy okazji debiutu poprzedniego rekordzisty, PKO BP.
W 2004 r. tylko drobni inwestorzy zgłosili popyt na akcje banku przekraczający 20 mld zł. Od tego czasu na GPW ta grupa rynku stała się jeszcze mocniejsza, a kredyty na zakup akcji łatwiejsze. Sami drobni do zamknięcia oferty jednak nie wystarczą. Wielkość PSE sugeruje, że w portfelach OFE akcje spółki powinny sytuować się gdzieś na poziomie KGHM (fundusze zainwestowały w tę spółkę 1,7 mld zł na koniec 2006 r.).
Zbliżone mogą być zakupy ze strony krajowych funduszy inwestycyjnych. O nie możemy być spokojni, bo tylko tegoroczny popyt na akcje z ich strony analitycy CA IB szacują na blisko 10 mld zł. OFE, których popyt biuro szacuje na 1,8 mld zł, będą jednak musiały zrobić miejsce w swoich portfelach.
Odchudzanie portfeli
Możliwe więc, że na kilka miesięcy przed IPO zaczną redukować obecne zaangażowanie w spółki lub w najlepszym przypadku wstrzymywać się z nowymi zakupami. To może wywołać nieco zamieszania na GPW, choć za rok rola funduszy inwestycyjnych może być już dużo wyższa niż OFE. Dla powodzenia emisji ważne będzie też zainteresowanie zagranicznych funduszy, które — przypomnijmy — w 2006 r. wycofywały się z GPW.
Okiem eksperta
Wojciech Szymon Kowalski
niezależny analityk
Jak się rząd przełamie, od razu idzie na całość
Plany oferty publicznej energetycznego giganta mogą oznaczać, że strategia rządu w kwestii prywatyzacji lub chociażby upubliczniania państwowych spółek zmienia się na korzyść giełdy. Z drugiej strony, po okresie posuchy oferta takiej spółki może stać się przełomem w kwestii prywatyzacji i wpływów do budżetu. Minister skarbu często podkreślał, że obecnym władzom zależy na przejrzystych transakcjach, a taką właśnie gwarantuje sprzedaż akcji poprzez giełdę. Na giełdzie jest już kilka średniej wielkości spółek energetycznych oraz wielki czeski CEZ. Uważam więc, że przyszła grupa PGE byłaby atrakcyjną ofertą dla inwestorów, zwłaszcza jeśli firma ma plany restrukturyzacji i zwiększenia efektywności jeszcze przed debiutem. Na światowych giełdach firmy tego sektora tradycyjnie cieszą się dużym powodzeniem inwestorów. Oczywiście pozostaje kwestia wyceny i koniunktury rynkowej w czasie oferty. Jednak poprzednie wielkie oferty państwowych spółek za każdym razem mobilizowały nie tylko inwestorów finansowych, ale też wielkie grono indywidualnych graczy. Spodziewam się, że tak powinno być i tym razem.