Para EURUSD, główny bohater obecnego dramatu, wczoraj zyskiwała, by dziś rano
osiągnąć aż 1,4440.
Indeks dolara (DXY) tymczasem sporo stracił (co
oczywiste), by ostatecznie wejść w trend wzrostowy, który moim zdaniem w
wakacyjnym kontekście wyglądał dość solidnie.
Jeżeli chodzi o crossy... jak
wspomniałem, z wyjątkiem kilku przypadków związanych z wzajemnym
przewartościowaniem/niedowartościowaniem nie mam obecnie wyraźnego obrazu.
Chodzi mi głównie o parę GBPCAD, która na razie wygląda zdrowo – właściwe
byłoby zatem złożenie zleceń trailing stop opartych na poziomie, przy którym
wczoraj zaangażowali się traderzy zajmujący długie pozycje. Ogółem cross ten
wygląda tak, jak gdyby znajdował się na razie w trybie konsolidacji, przy czym
średnioterminowy poziom wsparcia powinien znajdować się w okolicach 1,5250/5300.
Potwierdzeniem autentycznego potencjału wzrostowego byłoby trwałe przełamanie i
zamknięcie powyżej poziomu 1,5550.
W przypadku EURJPY, jak twierdzę od
jakiegoś czasu (lubię mieć jeny), w najbliższej przyszłości należy spodziewać
się wygasających fal wzrostowych. Moim zdaniem jedynie zamknięcie powyżej
113,50/114,00 zasygnalizowałoby krótkoterminowy zwrot kierunku tej pary, a zatem
należy zwracać baczną uwagę na wszelkie próby sprzedaży w okolicach bieżących
poziomów.
Zatem powodzenia ludziska – osobiście na chwilę wycofuję się z rynku...
Przede mną długi weekend, wracam do Was w środę!