Zdaniem Marka Zubera, ekonomisty BPH PBK, ten tydzień dla inwestorów nie będzie miał charakteru świątecznego. Ważne dane makroekonomiczne opublikowane w najbliższych dniach nie pozwolą im na wypoczynek.
Najważniejszymi wydarzeniami tego tygodnia, w ocenie Marka Zubera, będą spotkanie Rady Polityki Pieniężnej i informacje o deficycie na rachunku obrotów bieżących.
— To, czy rada obniży stopy czy nie, będzie miało znaczny wpływ na rynek walutowy i obligacji. Jeżeli władze monetarne zdecydują się obniżyć je o 150 punktów bazowych, to inwestorzy dojdą do wniosku, że to już koniec sekwencji obniżek i skończą się spekulacje pod kątem stóp procentowych. Spowoduje to jednak spadek wartości złotego i obligacji — mówi Marek Zuber.
Taki scenariusz jest jednak mało prawdopodobny. Bardziej realne jest to, że rada podobnie jak w lutym nie zdecyduje się obniżyć stóp procentowych.
— W takiej sytuacji część inwestorów dojdzie do wniosku, że RPP obniży stopy w najbliższych miesiącach. Rynki będą w jakimś stopniu poddane dalszemu dyktatowi tych oczekiwań — dodaje Marek Zuber.
Według ekonomisty BPH PBK, Rada Polityki Pieniężnej ma powody, by nie obniżać stóp procentowych. Wypowiedzi niemal wszystkich członków rady sugerują bardzo ostrożne podejście do kwestii dalszego rozluźnienia polityki monetarnej.
— Członkowie zwracają uwagą na niekorzystne kształtowanie się niektórych elementów struktury podaży pieniądza. Ważne są dane o produkcji, które, w ich ocenie, wskazują, że najgorsze mamy już za sobą. Rada może dojść do wniosku, że w takiej sytuacji potrzeba jeszcze trochę czasu, by sprawdzić skutki dokonanych wcześniej cięć — mówi Marek Zuber.
Zdaniem eksperta z BPH PBK, bardzo ważna dla rynku będzie informacja o deficycie na rachunku obrotów bieżących. Dane o bilansie płatniczym Narodowy Bank Polski poda 28 marca.
— Nie sama wielkość tego deficytu będzie miała największe znaczenie, ale to, co dzieje się z eksportem. Jeżeli okaże się, że styczniowy jego spadek będzie kontynuowany, rynek walutowy zareaguje negatywnie i może dojść do osłabienia złotego. W takiej sytuacji będzie to również oznaczało, że spowolnienie gospodarcze w Europie Zachodniej oraz niekorzystny kurs złotego ma wpływ na polski eksport — mówi Marek Zuber.
Warunki dla eksporterów raczej szybko się nie poprawią. O ożywieniu gospodarczym za granicą na razie tylko się mówi. Eksperci powtarzają tylko, że „widać pozytywne sygnały”, ale nikt nie potrafi precyzyjnie określić, kiedy skończy się światowa recesja. Popyt w Europie Zachodniej nadal jest słaby.
W tym tygodniu bardzo ciekawie zapowiadają się dane makroekonomiczne dotyczące gospodarki Stanów Zjednoczonych. Rynek wciąż oczekuje odpowiedzi na pytanie, czy największa gospodarka świata najgorsze ma już za sobą.
— Na to pytanie nie ma na razie jednoznacznej odpowiedzi, mimo że dane są coraz lepsze. Pojawiły się natomiast negatywne sygnały, które burzą pozytywny obraz. Najważniejsze znaczenie będą miały dane na temat zamówień na dobra trwałego użytku, dochodów osobistych, a także cała grupa wskaźników optymizmu. Rynek spodziewa się nieznacznej poprawy bądź stabilizacji. W przypadku dochodów i zamówień na dobra trwałe spodziewany jest nieznaczny wzrost. Będzie on jednak słabszy niż miesiąc wcześniej — mówi Marek Zuber.