Unia Europejska stawia sobie za cel rozwój oparty na nowoczesnych technologiach. I sama go blokuje.
Podczas ubiegłotygodniowego spotkania stowarzyszenia europejskich operatorów telekomunikacyjnych (ETNO) z komisarz ds. społeczeństwa informacyjnego i mediów Viviane Reding oraz komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes, prezesi operatorów telekomunikacyjnych starali się wykazać urzędnikom, jak ich decyzje ograniczają rozwój technologii.
— Nie przeregulowany rynek i konkurencja to wystarczające zachęty do inwestycji i rozwój usług — podkreślał Marek Józefiak, prezes Telekomunikacji Polskiej, jeden z uczestników spotkania.
Nieoficjalnie przedstawiciele operatorów wyrażali niezadowolenie z rozmów z komisarz Reding. Zdaniem Borisa Nemesica, prezesa Telekom Austria, zamiast szybko dostosowywać się do rozwoju technologii, działalność telekomów tonie w biurokracji. Operatorzy podkreślają, że obecnie obowiązujące przepisy zostały opracowane, kiedy konkurencja na rynkach telekomunikacyjnych dopiero raczkowała.
— Nasze prawo i rozwiązania proponowane przez regulatora w wielu miejscach nie dość, że są żywcem skopiowane z tych starych rozwiązań unijnych, bez brania pod uwagę nawet najbardziej oczywistych różnic w rozwoju i potrzebach rynku, to powielają nawet te zapisy, które w innych krajach okazały się błędne — dodaje Grażyna Piotrowska-Oliwa, członek zarządu ETNO.
Prezesi telekomów chcą większej swobody zmian własnościowych i współpracy między operatorami oraz braku ograniczeń przy wprowadzaniu nowych usług.
— Wiele uwagi komisja poświęca wysokim cenom roamingu. Gdyby w Europie firmy telekomunikacyjne miały swobodę konkurowania i łączenia się, to nie byłoby już roamingu, bo każdy z klientów korzystałby z jednej sieci w całej Unii — zauważył Michael Bartholomew, dyrektor ETNO.
Kluczem do zmian ma być zmniejszenie liczby regulowanych usług teleinformatycznych, tzw. rynków właściwych. Okazją po temu ma być zbliżający się właśnie proces rewizji obecnych przepisów. W marcu tego roku unijna komisarz ds. społeczeństwa informacyjnego i mediów Viviane Reding ogłosiła, że Komisja Europejska stawia sobie za cel do 2010 r. umożliwienie dostępu do szerokopasmowego internetu w całej Europie. Problemy z realizacją tych planów będą miały nowe regiony Unii, np. wschodnia Polska. Unia chce więc wspierać ich unowocześnianie. Według Marka Józefiaka, przykładem szkodliwych regulacji jest nakaz umożliwienia przejęcia, po cenie niepokrywającej kosztów utrzymania linii, świeżo podłączonego klienta innemu operatorowi, który nie poniósł żadnych inwestycji.
— Koszt podłączenia nowego abonenta z mniej zaludnionych regionów Polski to nawet 50 tys. zł, trudno się dziwić, że operatorzy chcą zmian prawa — podkreśla prezes Józefiak.
