Rynek żywności przyspiesza

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2016-08-23 22:00

Choć sprzedaż artykułów spożywczych rośnie, producenci tego nie czują. Przynajmniej na razie. Po latach chudych mają jednak przyjść tłuste

Przez ostatnie lata wydatki na artykuły spożywcze w handlu detalicznym rosły o około 2 proc. rocznie. W tym roku, jak prognozuje firma badawcza PMR, będzie to 4,2 proc. i ma to być trwalszy wzrost.

„W ubiegłym roku wzrost rynku spożywczego w Polsce hamowany był przez deflację cen żywności. Choć trend spadku cen artykułów spożywczych utrzymał się także w pierwszej połowie 2016 r., to prognozy rozwoju rynku są znacznie bardziej optymistyczne (...) Jednym z czynników wspierających wzrost jest start wypłat z rządowego programu Rodzina 500+, który pozytywnie wpłynie na poziom dochodu rozporządzalnego polskich gospodarstw domowych. Przewidujemy, że znacząca część środków z programu przeznaczona zostanie na konsumpcję” — czytamy w raporcie PMR.

Więcej czy tylko drożej

Według przewidywań firmy, w tym roku na artykuły spożywcze wydamy 255 mld zł. Nie tylko 500+ przysłuży się jednak wartości rynku.

— Wprowadzenie podatku obrotowego może zaowocować wzrostem cen, więc zyska na tym wartość rynku. Zwiększa się liczba sklepów, główni gracze raportują bardzo dobre wyniki, więc widać, że rynek się rozwija. Ponadto w Polsce konsumpcja jest wciąż niższa per capita niż w krajach zachodnich, więc wzrost u nas to też kwestia równania do dojrzalszych rynków. Widać także zmiany w zachowaniach konsumentów — zwracają mniejszą uwagę na cenę, a wolą kupić wygodnie, tzn. bliżej domu, a więc niekoniecznie w najtańszych sklepach, co też zwiększa wartość sprzedaży — wylicza Bartosz Bolecki, analityk PMR.

Najszybciej, zdaniem PMR, rosnąć będzie w kolejnych latach sprzedaż w dyskontach i sklepach convenience (czyli mniejszych wersjach znanych super— i hipermarketów). Wysokie tempo ma też osiągać sprzedaż internetowa, nakręcana przez start kolejnych e-sklepów należących do największych detalicznych graczy na rynku. Zwiększający się zasięg e-handlu i skłonność konsumentów do takich zakupów. Sprzedaż internetowa ma być też wyłączona spod ustawy o podatku od obrotów sieci handlowych, co także powinno sprzyjać jej rozwojowi.

Bartosz Bolecki jest przekonany, że widoczne w tym roku odbicie potrwa dłużej. — W przyszłym roku spodziewamy się dynamiki na poziomie niecałych 4 proc. — dodaje analityk.

Stabilnie, ale z nadzieją

Bogusław Kowalski, prezes rybnego Graala, przyznaje, że większy wzrost nie jest na razie w kraju odczuwalny. — Jest stabilnie, porównywalnie do dynamiki z lat wcześniejszych, większego ożywienia nie widać — mówi Bogusław Kowalski.

— Nic na razie nie czujemy, a słaba pogoda wręcz zniechęciła konsumentów do sięgania po takie napoje jak cydr. Mamy nadzieję na odbicie w kolejnych miesiącach roku — dodaje Grzegorz Bartol, szef alkoholowego Barteksu. Jego zdaniem, efekt 500+ nie zaczął jeszcze docierać do branży spożywczej, ale to on wesprze wyniki w kolejnych miesiącach.

— W pierwszej kolejności konsumenci chcą się nasycić sprzętem RTV i AGD. Potem przyjdzie czas na większe wydatki na żywność — uważa Grzegorz Bartol. Bogusław Kowalski uważa, że większe poruszenie na rynku wywoła tylko wyraźny wzrost dochodów.

— Oczywiście z roku na rok Polacy zarabiają coraz więcej, ale dla spożywców większe tego efekty będą odczuwalne po dłuższym czasie — twierdzi szef Graala. Jego zdaniem, szybszy wzrost wartości rynku może być wynikiem czegoś innego. — Jemy tyle samo, ale zaczynamy sięgać po produkty droższe. Teoretycznie producenci powinni więc na tym zyskiwać dzięki wyższej marży, ale w praktyce ta marża wyższa nie jest — tłumaczy Bogusław Kowalski. Wtóruje mu Konrad Mickiewicz, szef Grupy Bałtyk.

— Droższych produktów sprzedaje się mniej, więc nie ma takiego efektu skali, a koszty stałe rozkładają się na mniejszą liczbę produktów. Finalnie producenci nie muszą zatem wychodzić na tym lepiej — mówi Konrad Mickiewicz.

Przyznaje, że on zauważa zwiększone zainteresowanie konsumentów produktami spożywczymi. — W przypadku słodyczy nie liczyłbym jednak na wzrost wartości sprzedaży. Na rynek trafiają coraz większe ilości tanich produktów z Ukrainy, co nie sprzyja rozwojowi kategorii — dodaje prezes Bałtyku.