W minionym tygodniu informacje o cenach żywności i sprzedaży samochodów nie miały praktycznie żadnego wpływu na rynek stopy procentowej czy rynek walutowy. Wzrost cen żywności o 0,5 proc. licząc miesiąc do miesiąca w II połowie kwietnia wskazuje, że roczna inflacja spadła do 3,1 proc. Informacja ta jednak była już „wliczona” w cenę papierów skarbowych, pożyczek na rynku pieniężnym czy złotego. Informacje o kwietniowej sprzedaży nowych samochodów osobowych, która była wyższa niż w marcu o 7,5 proc. i niższa niż rok wcześniej o 16,3 proc., też nie zmieniły nastawienia rynków. Dane te pokazują, że w kolejnych miesiącach poprawa dynamiki PKB będzie bardzo powolna.
Mimo to uczestnicy rynku walutowego nie mogli narzekać na brak wydarzeń. Rynek zelektryzowała wypowiedź marszałka Sejmu Marka Borowskiego, że nie będzie on dłużej w stanie powstrzymywać posłów przed kolejną próbą zmiany ustawy o NBP. Spowodowało to krótkotrwały spadek kursu złotego o 3 grosze. Było to jednak możliwe tylko dzięki temu, że wypowiedź ta miała miejsce po południu w piątek, przy bardzo płytkim rynku. W połowie minionego tygodnia rynek walutowy zelektryzowała wypowiedź Marka Belki, ministra finansów, który stwierdził, że złoty jest zbyt silny i bank centralny powinien zastanowić się, jak przeciwdziałać tej sytuacji. Wiadomość ta doprowadziła do osłabienia złotego. Jego kurs w relacji do dolara przesunął się z 3,95 do 4,00, zaś w relacji do euro z 3,61 do 3,66.
W kolejnych dniach mieliśmy do czynienia z gwałtownymi zmianami kursu złotego wywołanymi kolejnymi enuncjacjami Ministra Finansów, członka RPP Dariusza Rosatiego oraz zastępcy prezesa NBP Andrzeja Bratkowskiego. Pierwszy z nich wielokrotnie wzywał bank centralny do przyłożenia większej wagi do polityki kursowej oraz do zastanowienia się nad rezygnacją z polityki pełnego uwolnienia kursu. Drugi zaś twierdził, że wszelkie próby interwencji na rynku walutowym muszą skończyć się niepowodzeniem i przyniosą więcej kosztów dla NBP niż korzyści dla gospodarki.
Jednak w przypadku polityki kursowej linia sporu nie będzie przebiegać tak prosto jak w przypadku polityki stóp procentowych. Wskazuje na to wypowiedź członka Rady Polityki Pieniężnej Dariusza Rosatiego, którego zdaniem obecny silny kurs złotego nie znajduje uzasadnienia w ostatnich danych o deficycie na rachunku obrotów bieżących, stanie obrotów handlowych z zagranicą i inwestycji bezpośrednich.
Nowe dane makroekonomiczne — jak komunikat o poziomie inflacji w kwietniu, tempie wzrostu płac czy informacje o podaży pieniądza w kwietniu — też nie powinny mieć większego wpływu na kurs polskiej waluty i rentowność obligacji. Sądzę, że rynek walutowy w dalszym ciągu będzie niestabilny, zaś kurs złotego pozostanie pod silnym wpływem wypowiedzi na temat polityki kursowej.