Prawdopodobieństwo recesji w USA w tym roku wynosi tylko 7 proc. i na szczęście identycznie niskie jest prawdopodobieństwo pandemii ptasiej grypy. Natomiast prawdopodobieństwo zwycięstwa Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich sięga 53 proc. To są notowania z platformy Polymarket, na której można postawić pieniądze na różne wydarzenia. Gdy określone wydarzenie wystąpi, otrzymuje się dolara za zakład, w innym wypadki nic. Kontrakt można kupić w każdym momencie, a jego cena wskazuje postrzegane prawdopodobieństwo danego wydarzenia. Wielką zaletą tego typu platform jest fakt, że mogą one być jednym z lepszych źródeł predykcji.
W tym roku tego typu platformy kwitną. Polymarket, która powstał kilka lat temu, przyciągnął znanych inwestorów, jak Peter Thiel, i autorów, jak Nate Silver. Popularny stał się serwis PredictIT, którego notowania dotyczące wyników wyborów prezydenckich w USA zaczął podawać Bloomberg. Jeszcze inną tego typu platformą jest Kalshi. Nieco podobne usługi oferuje Metaculus, choć tam nie handluje się kontraktami. Ja sam kilka razy w swoich artykułach powoływałem się na tego typu notowania.
Natomiast kilka dni temu kalifornijska organizacja Center for AI Safety ogłosiła, że stworzyła narzędzie AI do tworzenia predykcji (strona: https://forecast.safe.ai/). Można na nim zadać pytanie, na przykład: jakie jest prawdopodobieństwo, że w styczniu 2025 r. inflacja w Polsce przekroczy 5 proc. Odpowiedź to 15 proc., a towarzyszy jej seria argumentów. Są one w istocie agregacją argumentów pojawiających się w różnych źródłach internetowych.
Tego typu narzędzia są ucieleśnieniem wizji przedstawianej od dawna przez filozofów i ekonomistów zajmujących się technologiami: że tłum może stać się jednym, wielkim, superinteligentnym mózgiem, który widzi znacznie więcej niż jakikolwiek ekspert.
Nick Bostrom, szwedzki filozof wykładający w Oxfordzie, w znanej książce „Superinteligencja", wydanej jeszcze w 2015 r., pisał, że agregacja wiedzy zbiorowej będzie jedną z wielu form wyższej inteligencji: "Jedną z możliwych dróg do osiągnięcia superinteligencji jest stopniowe doskonalenie sieci i organizacji, które łączą poszczególne ludzkie umysły zarówno ze sobą nawzajem, jak i z różnymi artefaktami oraz botami. Nie chodzi tutaj o to, że w ten sposób zwiększyłyby się zdolności intelektualne jednostek na tyle, by uczynić je superinteligentnymi, lecz o to, że system składający się z jednostek połączonych w sieć i odpowiednio zorganizowanych mógłby osiągnąć formę superinteligencji (...). Istnieje wiele technologicznych i instytucjonalnych innowacji, które mogą przyczynić się do wzrostu naszej zbiorowej inteligencji. Przykładowo, subsydiowane rynki prognostyczne mogłyby promować normy poszukiwania prawdy oraz poprawić prognozowanie w kontrowersyjnych kwestiach naukowych i społecznych" (tłumaczenie autora).
Erik Brynjolfsson, ekonomista z MIT, w książce „Machine. Platform. Crowd” wskazywał na technologie agregacji wiedzy zbiorowej jako jeden z najważniejszych współczesnych megatrendów technologicznych: "Tłum jest tak cenny w dużej mierze dlatego, że składa się z wielu osób, które mają różnorodne cechy: są inteligentne, dobrze wykształcone, doświadczone, wytrwałe i zmotywowane, a jednocześnie znajdują się daleko od rdzenia każdej organizacji – zarówno geograficznie, intelektualnie, jak i społecznie. W miarę jak połączona moc obliczeniowa rozprzestrzenia się na całym świecie i na jej bazie powstają użyteczne platformy, tłum stał się wyraźnie opłacalnym i cennym zasobem" (tłumaczenie autora).
Rynki predykcyjne wykorzystują stary mechanizm rynków finansowych do agregacji wiedzy w nowych obszarach. Rynki finansowe wyceniają aktywa poprzez dostarczenie przez handlujących maksymalnej możliwej ilości informacji. Nie zawsze robią to efektywnie, ale generalnie wyceny rynkowe są najlepszym punktem odniesienia. W przypadku rynków predykcyjnych może być podobnie. Zamiast pytać stu ekspertów o opinie, można zobaczyć, co myśli tłum – i prawdopodobnie będzie to bardziej skuteczne.
Natomiast rynki predykcyjne mają też swoje słabości. Można wobec nich postawić pewne zarzuty etyczne. Jest to forma ruletki, w ramach której toczy się gra dotycząca wydarzeń o krytycznym znaczeniu dla społeczeństwa: wyborów, kryzysów, wojen. O ile rynki finansowe, oprócz zapewniania wyceny, dokonują też transferowania i alokacji kapitału do najbardziej produktywnych przedsięwzięć, o tyle rynki predykcyjne niczego takiego gospodarce nie dają. Jest to zwykła bukmacherka, która w negatywnym scenariuszu może ludzi uzależniać. Dla mnie jednak ten zarzut nie jest przekonujący. Jeżeli działalność tego typu serwisów jest dobrze uregulowana, to mogą one potencjalnie pełnić pozytywną rolę dostarczania społeczeństwu ważnych informacji.
Ważniejszy problem polega na tym, czy patrzenie na przyszłość w formie probabilistycznej ma rzeczywiście głęboki sens? Innymi słowy, czy informacje dostarczane przez rynki predykcyjne mają rzeczywiście wartość?
To jest pytanie znacznie trudniejsze i w tej kwestii różni myśliciele mają odmienne opinie. Philip Tetlock, wykładowca Uniwersytetu Pensylwanii i autor badań dotyczących prognoz, uważa, że jest to najlepsza forma dywagacji o przyszłości. Sam założył serwis Good Judgement Project, który wyprzedzał wiele z wymienionych wyżej serwisów. Ale jego opinia spotyka się nierzadko z krytyką. Mervyn King (był gubernator Banku Anglii) i John Kay (statystyk) w znanej książce „Radical Uncertainty” przekonywali, że patrzenie na wydarzenia z natury wyjątkowe przez pryzmat narzędzi rachunku prawdopodobieństwa, stworzonych do analizy wydarzeń z natury powtarzalnych, jest błędne i nie wnosi żadnej korzyści. A może wręcz mylić. Powinniśmy raczej szukać odpowiedzi, dlaczego coś może się wydarzyć, a nie z jakim prawdopodobieństwem. A tej odpowiedzi rynki predykcyjne nie dają.
Kto ma rację? Ja sądzę, że im więcej informacji, tym lepiej. Krytyka Kinga i Kaya jest słuszna, ale mimo wszystko agregacja przekonań przez rynki predykcyjne daje społeczeństwu czasem coś wartościowego. Może pokazać, jakie nastroje dominują, w jakim kierunku się zmieniają. Jeżeli udałoby się zapobiec typowym kosztom społecznym związanym z branżą bukmacherską, to plusy mogą przeważać. Ja kibicuję tego typu przedsięwzięciom.
