Amerykańskie giełdy zakończyły sesje niewielkimi wzrostami głównych indeksów co pozwoliło im przerwać serię trzech spadków z rzędu. Powodów do optymizmu jednak nie ma. Byki osłabły w ostatnich minutach sesji, co spowodowało utratę dużej części i tak nie największych zdobyczy punktowych z wcześniejszej fazy notowań.
Największym popytem cieszyły się akcje spółek branż półprzewodnikowej i komputerowej. Indeks Philadelphia Semiconductor, który tracił na wartości przez ostatnie trzy sesje, w środę rósł o ok. 1,5 proc. Wyraźnie rosła cena akcji m.in. Intela, AMD i Texas Instruments. W branży komputerowej można było zarobić na papierach Hewlett-Packarda i Sun Microsystems. Sezon wyników kwartalnych rozpoczął się na dobre. W środę w oczekiwaniu na dobre wiadomości zdrożały akcje Alcoa, pierwszego z blue chipów ze średniej Dow Jones, który pochwali się wynikami po ostatnich trzech miesiącach. Kredytu zaufania nie otrzymało za to Yahoo.
Wcześniej większość europejskich giełd zakończyła środowe sesje niewielkimi spadkami. Rynki osłabiła zwiększona podaż akcji spółek technologicznych po wtorkowej przecenie na Nasdaq. Na giełdzie we Frankfurcie spadła wyraźnie cena akcji SAP, największego na świecie producenta oprogramowania wspierającego zarządzanie. Potaniały także papiery francuskich Business Objects i Cap Gemini.
Powody do zadowolenia mieli akcjonariusze spółek handlu detalicznego. Morgan Stanley podwyższył rekomendację branży. Dodatkowo atmosferę podgrzało już drugie podwyższenie oferty przejęcia Marks & Spencer przez Philipa Greena.