Analiza techniczna wysyła klarowny sygnał: po dekadzie indeks MSCI Emerging Markets żegna się z trendem spadkowym, co potwierdza też wzrostowa formacja „złotego krzyża”. Analitycy, którzy skupieni są raczej na fundamentach, zalecają jednak ostrożność. Ekonomiści Goldmana Sachsa wobec 25-procentowej zwyżki indeksu od początku roku zachowują dystans i twierdzą,

że w drugim półroczu na taką dynamikę nie ma co liczyć. Największe zagrożenie dla hossy specjaliści widzą w cenach surowców, z których zwłaszcza ropa naftowa utrzymuje się pod presją sprzedających. Od szczytu w połowie lutego 2017 r. Bloomberg Commodity Index stracił około 7 proc. To problem zwłaszcza dla tych emerging markets, które są silnie uzależnione od cen towarów. Dlatego Goldman Sachs na liście potencjalnych maruderów umieścił Rosję i Brazylię, a także Malezję i Chile. Wśród tych, którzy mogą się obronić w drugim półroczu, znalazły się natomiast Polska, Turcja, Czechy i Węgry.
— Państwa Europy Środkowo-Wschodniej pod względem rozwoju gospodarczego w tym roku były uważane za faworytów wśród emerging markets. Determinuje to struktura ich gospodarek, która jest bardziej stabilna niż tych opartych na surowcach, a przy tym są one mniej zadłużone. Co więcej, spółki z rynków rozwijających się są ciągle tańsze niż te z rozwiniętych. To działa jak magnes na inwestorów — mówi Paweł Mizerski, wiceprezes AXA TFI.
— Gospodarki wchodzące w skład emerging markets podzielićmożna na grupę, która ciągnie do góry indeks MSCI Emerging Markets, oraz drugą, hamującą te zapędy. Do tych drugich zaliczyć można właśnie Rosję i Brazylię — dodaje Mikołaj Stępniewski, zarządzający funduszami w Investors TFI.
Na dodatek obaj potencjalni maruderzy to liderzy niestabilności politycznej. W Brazylii byłego prezydenta Lulę da Silvę skazano właśnie za łapówkarstwo, a zdaniem Mikołaja Stępniewskiego, inwestorzy raczej nie będą patrzeć na Rosję przychylniejszym okiem po tym, jak trochę ostygły relacje na linii Władimir Putin — Donald Trump.
— Nie wróży to najlepiej rosyjskiej giełdzie, która może odczuć odpływ kapitału ze strony zagranicznych funduszyinwestycyjnych — dodaje Mikołaj Stępniewski. Na rodzimym rynku jest kilkadziesiąt funduszy inwestujących na rynkach wschodzących. Mniej więcej połowa koncentruje się wyłącznie na europejskich emerging markets, inne inwestują na całym świecie. W pierwszej grupie najlepszy wynik za 3 lata ma UniAkcje: Nowa Europa (30,9 proc.), a liderem za 12 miesięcy jest Credit Agricole Akcji Nowej Europy (27,1 proc.). W grupie funduszy akcji globalnych rynków wschodzących najlepszy wynik za trzy lata ma JP Morgan — EM Opportunities (20,4 proc.), a za 12 miesięcy Pioneer Akcji Rynków Wschodzących (22,5 proc.). Wyniki w drugiej grupie są bardziej zróżnicowane.