- Ludzie zaczynają sobie zdawać sprawę, że nie mogą siedzieć na obligacjach, oprocentowanych na jeden, dwa lub trzy procent, gdy poziom inflacji jest wyższy – powiedział Mobius, dodając, że inwestorzy coraz chętniej będą powracać do akcji jako alternatywy.
- Jeśli przyjrzymy się akcjom, to oczywiście stopa zwrotu w ich przypadku jest dużo wyższa niż przy obligacjach – dodał.
Zdaniem ekonomisty, w związku z faktem, że rynki wschodzące odpowiadają za 30 proc. światowej kapitalizacji rynkowej można się spodziewać proporcjonalnego napływu kapitału na te rynki.
Wyprzedaż obligacji sprawiła, że rentowności 10-letnich papierów wzrosły do 2,36 proc., najwyższego poziomu od października. Tymczasem ich ceny zmierzają w przeciwną stronę.
