Rynkowe mądrości mogą wprowadzić w błąd

Jarosław Kostrzewa
opublikowano: 2002-04-22 00:00

Wraz z rozwojem rynku kapitałowego i nabieraniem doświadczenia przez jego uczestników, tworzone są tak zwane złote myśli, które mają oddawać znaczenie danego zjawiska, bazując na wydarzeniach z przeszłości i wyciągniętych z nich wnioskach. Należy pamiętać, że owe mądrości pojawiały się przy okazji określonych zdarzeń w przeszłości, a więc nie powinny one stanowić dla inwestorów żelaznej reguły. „Ucinanie strat”, „wychodzenie z pozycji” po 30-proc. wzroście akcji, czy w końcu „papiery nie mogą już spaść niżej” — to najbardziej znane reguły, którymi kieruje się wielu uczestników rynku kapitałowego.

Dosyć często daje się słyszeć wśród inwestorów, że akcje danej spółki spadły już tak bardzo, że niżej spaść nie mogą. Opinia taka staje się coraz bardziej powszechna i w końcu do akcji ruszają łapacze dołków. Wtedy najczęściej zaczyna się dramat, ponieważ okazuje się, że jednak akcje mogą spaść o wiele niżej niż się wszystkim wydawało. Tezę tę poprzeć może przykład z amerykańskiego rynku, a konkretnie jednego z gigantów branży fotograficznej — Polaroida.

Akcje spółki warte były kiedyś nawet 143,5 USD, a firma była oceniana jako solidna i wiarygodna. Miała przy tym reputację blue chipa. Jednak do czasu. W pewnym momencie zaczęła spadać sprzedaż i zyski, a wraz nimi kurs akcji. Wielu inwestorów w ogóle nie zdawało sobie sprawy, jak bardzo przewartościowana była ta firma i dlatego wciąż powtarzali, że akcje Polaroida spadły już tak bardzo, że już niżej spaść nie mogą, że dobre firmy zawsze się odbijają, albo że na rynku akcji musisz być cierpliwy, itd. Tego typu powiedzonka można było usłyszeć wszędzie, zarówno od prywatnych inwestorów, jak i od zarządzających portfelami. Tymczasem akcje kontynuowały przecenę. Kiedy spadły poniżej 75 USD, optymiści dalej nie ustawali w swoich przewidywaniach. Przy cenie 50 USD wydawało się, że naprawdę nie mogły już spaść niżej, ale niestety jakoś ta zasada wciąż nie działała. Cena, przy której akcje przestały tracić na wartości, została osiągnięta dopiero na poziomie około 14 USD. Warto nadmienić, że wydarzenia rozegrały się na przestrzeni zaledwie jednego roku.

Ale i na polskim rynku można znaleźć aż nadto przykładów potwierdzających zasadę, że nie tylko inwestorzy, ale i zarządzający mogą się bardzo mylić w swoich przewidywaniach. Jakiś czas temu powszechna była opinia, że akcje MCI nie mogą spaść poniżej 1 zł. I co, wyobrażenia rynku okazały się całkowicie mylne, a akcje spółki są obecnie warte zaledwie około 80 gr, a kosztowały nawet 65 gr. Podobnie wygląda sprawa z Mostostalem Export.

Przykłady można mnożyć, ale by poprawić nastroje, chciałbym na przykładzie Petera Lyncha, jednego z najlepszych menedżerów funduszy w USA pokazać, że w pułapkę mogą wpaść nie tylko przysłowiowe leszcze. W roku 1971 Lynch pracował w Fidelity Investments jako analityk. Badał spółki i pewnego razu natknął się na firmę Kaiser Industries, której akcje spadły z 25 do 13 USD. Po dokładnej analizie zarekomendował on swojej firmie kupno akcji Kaiser. Menedżerowie funduszu nabyli więc pięć milionów akcji, kiedy cena spadła do 11 USD. Lynch wspomina, że mówił wówczas, że nie było takiej możliwości, aby akcje tej firmy spadły poniżej poziomu 10 USD. Kiedy papiery kosztowały już 8 USD, zaczął namawiać swoją matkę, aby uwolniła środki, które trzymała w bezpiecznych lokatach i kupiła trochę akcji Kaiser, ponieważ, jak wspomina, było nieprawdopodobne, by spadły one poniżej 7,50 USD. Na szczęście jego matka nie posłuchała tej rady. W 1973 r. walory zniżkowały do zaledwie 4 USD i to było dopiero twarde dno.

Menedżerowie portfeli trzymali przez cały ten czas swoje akcje Kaiser Industries, zgodnie z teorią, że jeśli to była świetna inwestycja przy cenie 11 USD, to musi być tym bardziej doskonała przy cenie 4 USD. I faktycznie tak było, ponieważ z fundamentalnego punktu widzenia Kaiser był bardzo dobrą firmą. Przy cenie 4 USD cała wartość firmy wynosiła 100 mln USD. Kaiser Industries posiadał wiele nieruchomości, działał w przemyśle aluminiowym, stalowym, stoczniowym, cementowym, włókien szklanych i w mediach. Firma miała bardzo niskie zadłużenie. Gdyby zlikwidować ją tylko ze względu na jej aktywa, to można było otrzymać 40 USD za jedną akcję. Sprytni finansiści, którzy aktywnie działali w latach osiemdziesiątych, mogliby bez kłopotu przejąć spółkę i sprzedać ją na części. Wkrótce po osiągnięciu dna akcje Kaiser odbiły się, osiągając poziomu 30 USD.

Wniosek. Powinniśmy wspomniane reguły dobrze znać, ale zastosowanie ich w praktyce nie może być bezwarunkowe, ponieważ każdy przypadek jest inny.