Niekwestionowany król polskiej informatyki rozstaje się z branżą. Umarł król, niech żyje król?
Fakty: Założony przez Ryszarda Krauzego w 1987 r. Prokom Software informatyzował największe instytucje i przedsiębiorstwa. Symbolem tych megakontraktów stała się umowa z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych z 1997 r. Jeśli nawet kontraktu nie realizował sam Prokom, to z reguły firma związana z nim kapitałowo. Ryszard Krauze posiadł bowiem umiejętność wiązania z Prokomem jego ewentualnych konkurentów. Nie wyszło mu tylko z Computerlandem. To paradoks. Przecież założycielem i do 1992 r. szefem tej firmy był nie utożsamiany z nią Tomasz Sielicki, ale… Ryszard Krauze.
Przyczyny: Prokom ochoczo zatrudniał polityków. Stawiał zarówno na frakcje na topie, jak i na te, które akurat cienko przędły. Źródeł sukcesów spółki upatrywano więc w bliskich związkach z politykami. Niezależnie od tego, w którą stronę wychyliło się polityczne wahadło, na państwowe zamówienia Prokom mógł liczyć — kontrakt z ZUS podpisano za rządów SLD, a aneksowano w czasach AWS. W końcu jednak te związki sprowadziły na Ryszarda Krauzego kłopoty. Gdyby nie wizyta ministra Janusza Kaczmarka, a niedługo po nim posła Lecha Woszczerowicza, zapewne nadal cieszyłby się swoim informatycznym imperium.
Skutki: Konflikt z rządzącą ekipą spowodował, że Ryszard Krauze zdecydował się odsprzedać spółce Asseco Poland akcje Prokomu Software, które należały do niego i do kontrolowanego przez niego Prokomu Investments. Tym samym Asseco przejmie więc kontrolę nad swoim największym udziałowcem, a w wyniku połączenia spółek powstanie gigant informatyczny, jakiego Polska jeszcze nie widziała. Na jego czele stanie Adam Góral. Wraz z marginalizacją Tomasza Sielickiego w Sygnity, po przejęciu Computerlandu przez Emax, oznacza to po prostu definitywny koniec pewnej epoki.