Polskie firmy nie mogą w pełni skorzystać z wielkiej hossy na światowym rynku mleka. Rząd chce pomóc, ale rewolucji nie będzie.
Ceny mleka w proszku i masła na światowych rynkach w ciągu ostatnich kilku miesięcy oszalały. Bo jak inaczej nazwać ich wzrost o blisko 100 proc. Wszyscy zachodzą dziś w głowę, jak długo jeszcze ta wyjątkowa koniunktura się utrzyma. Nie czekając na odpowiedź firmy starają się maksymalnie wykorzystać okazję na dodatkowy zarobek. Zarobią jednak dużo mniej, niż by mogły, bo ograniczają je unijne kwoty mleczne, które nie pozwalają na zwiększenie produkcji. Nic dziwnego, że branża mleczarska w Polsce i innych krajach UE zaczęła domagać się liberalizacji rynku mleka. Polski rząd zabierze wkrótce głos w tej sprawie na forum unijnym.
Ostrożny rząd
— Nie ma żadnej pewności, że dobra koniunktura na rynku mleczarskim utrzyma się dłużej. Dlatego nie jesteśmy za całkowitym i natychmiastowym zniesieniem kwot mlecznych. Zamiast nich 26 września w Brukseli minister Wojciech Mojzesowicz zgłosi propozycję istotnego zwiększenia kwot mlecznych w krajach Unii — mówi Jan Krzysztof Ardanowski, wiceminister rolnictwa.
Przypomina, że system kwot mlecznych był wprowadzony w latach 80. w odpowiedzi na problemy z nadprodukcją.
Eksperci też wolą dmuchać na zimne.
— Nie można się zachłysnąć obecną hossą na rynku mleka. Trzeba myśleć perspektywicznie i zacząć przygotowywać się do konkurowania na otwartym rynku. Trzeba pamiętać, że do 2013 r. UE ma zlikwidować system subsydiowania produkcji i eksportu branży mleczarskiej. W tym momencie straci sens utrzymywanie systemu kwotowego — przestrzega prof. Jadwiga Seremak-Bulge z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Dlatego zaleca ona firmom zwiększanie wielkości eksportu, ale nie kosztem zmniejszania jakości produktów, co wydaje się prawdopodobne w sytuacji, gdy z powodu gorsetu kwot mlecznych brakuje surowca do produkcji.
Czas na fuzje
Przed zachłyśnięciem się łatwymi zyskami z ekspor- tu przestrzega też prezes Pol-mleku.
— Wzrost cen może się okazać niebezpieczny, jeśli będzie się dłużej utrzymywał. Firmy mleczarskie nie powinny tracić z oczu tego, co nieuniknione, a więc dalszej konsolidacji branży. Dziś dzięki hossie wiele zakładów poczuło się silniejszymi i o tym zapomina, ale koniunktura może się szybko zmienić — mówi Andrzej Syrwid, prezes Polmleku.
Według danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej eksport ma dziś ponad 22-procentowy udział w sprzedaży sektora mleczarskiego. Myli się jednak ten, kto myśli, że Polska jest na tym polu potęgą. Okazuje się, że w przypadku Niemiec udział eksportu sięga 35 proc.