Rząd: chcemy wejść do Unii w 2004 roku
Polscy negocjatorzy chcą, by 1 stycznia 2004 r. był ostatecznym terminem akcesji Polski do Unii. Jednocześnie zaproponują Brukseli rozszerzenie unijnej pomocy dla najuboższych regionów z państw kandydackich.
Na odbywającym się w Brukseli forum na temat spójności ekonomiczno-społecznej krajów „piętnastki” polski rząd przedstawi szereg postulatów, dotyczących nie tylko procesu negocjacji, ale także miejsca Polski w przyszłej Unii.
— Chcemy stanowczo zaprotestować przeciwko negatywnym skutkom koncentracji środków unijnych w kilku państwach, ponownie apelując o ich dywersyfikację. Według propozycji, jaką przedstawimy w kwestii funduszy strukturalnych (przysługujących nam po akcesji), mogłoby z nich korzystać 49, a nie, jak obecnie, 21 regionów. Chodzi o to, by rozszerzyć unijną pomoc dla najuboższych regionów na państwa kandydujące — tak aby nie spotkać się ze sprzeciwem dotychczasowych beneficjentów, takich jak Hiszpania czy Grecja — mówi Jacek Saryusz-Wolski, sekretarz Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej.
Strona polska przedstawi precyzyjnie wyliczone symulacje różnych możliwych wariantów.
Co się odwlecze
W sprawie daty rząd ponownie zapewni o gotowości Polski do członkostwa 1 stycznia 2003 r. Jednak — jak informują jego przedstawiciele — wszystko wskazuje na to, że negocjacje potrwają do końca 2002 r. To automatycznie odwlekłoby w czasie datę naszej akcesji.
— Musimy być realistami. Znamy również priorytety i wstępny kalendarz przewodnictwa Belgii. Nie ma też co ukrywać, że trwająca jeszcze prezydencja szwedzka nie przyniosła oczekiwanego przełomu w negocjacjach. Dlatego chcemy zapewnienia ze strony Unii, że 1 stycznia 2004 będzie ostateczną datą. Musimy bronić nowej daty przed „ześlizgiwaniem się w kierunku 2005 r.” — tłumaczy Jacek Saryusz-Wolski.
Protokół rozbieżności
Wobec zmiany perspektywy czasowej Polska musi dokonać rewizji stanowisk negocjacyjnych, które będą się wiązały z największymi kosztami. Do najważniejszych Jacek Saryusz-Wolski zalicza transport, granice oraz ochronę środowiska.
— Chcemy uniknąć sytuacji, w której pojawiłaby się zbyt duża rozbieżność czasowa między naszą gotowością a rzeczywistą akcesją. Złożymy także protest przeciw decyzji KE dotyczącej kasacji pieniędzy dla kandydatów w budżecie Unii na 2002 r. — informuje Jacek Saryusz-Wolski.
Będąc w Brukseli rząd chciałby również poznać propozycje Komisji w kwestii dopłat dla rolników w rozszerzonej o Polskę Unii.
— Jesteśmy zaniepokojeni i odrzucamy nową strategię Unii związaną z przeniesieniem części kosztów związanych z polityką rolną na budżety państw członkowskich — mówi Jacek Saryusz-Wolski.